RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2006

Tragedia na Śląsku

30 sty

Gdy tylko doszła do mnie wieść o tragedii na Śląsku, poczułem, że zaczynają się spełniać moje obawy, związane z budową takich molochów. Stawiane w pośpiechu hale kolejnych super-hiper-marketów zawsze budziły moje zastanowienie nad nośnością takich konstrukcji. A przecież to wszystko się starzeje i podlegać będzie coraz większym przeciążeniom…

Jest jednak o wiele ważniejszy aspekt tego co się stało. Coraz bardziej dociera do nas to, że nigdzie człowiek nie może czuć się bezpieczny. Że każdy dzień należy przeżywać – jak mawiał Marek Aureliusz – tak jakby był dniem ostatnim. Jedyna nadzieja na pokonanie śmierci jest w Nim. Gdy tylko w tym kontekście odczytamy przesłanie całej tej tragedii, wówczas śmierć ofiar nabierze szczególnego sensu. 

 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Powrót do Źródła

27 sty

Z mieszanymi uczuciami przyjąłem decyzję o pochówku ks.Twardowskiego pod grubymi marmurami munumentalnej świątyni. Wiem, że on by wobec władzy kościelnej nie protestował. Ale przecież cała wymowa jego poezji to było wołanie o powrót do prostoty!

Czy potrzebne nam są dzisiaj marmurowe „kolosy”? W Europie, która tak głodna jest Żywego Słowa?…

PS. Dziękuję Wam za ciekawe wypowiedzi do poprzedniego postu. To faktycznie gordyjski węzeł dzisiejszej Polski.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pociąg do lepszych światów

25 sty

Dzieci… Tyle się mówi o równaniu szans, inwestowaniu w młode pokolenie… Organizuje się nadmuchane akcje (które najczęściej są jednorazową imprezą dla uśpienia milionów sumień).

Bo któż z władnych zechciałby przyjechać do jakiejś zabitej dechami dziury na Mazurach, w Podlaskiem, czy tutaj, w Bieszczadach?… Mógłby tu tyle gorzkiej prawdy usłyszeć…

O wciąż mnożących się, drogich podręcznikach, które trzeba co roku na nowo kupować (bo ktoś mądry wymyślił, że muszą być wypełniane, aby czasem ich powtórnie nie użyć)…

O dalekich wyprawach do szkoły, do której trzeba przedzierać się przez zamieć i dwumetrowe zaspy, ostatnio w -30 stopniowym mrozie (bo ktoś wymyślił, że małe, wiejskie podstawówki nowoczesnych norm nie spełniają)

O bezrobotnych i bezradnych rodzicach, którzy czują się już dawno na aut społeczeństwa wypchnięci…

O dzieciach, co cichutko wpatrują się w pociąg jadący do dalekiego, nieosiągalnie lepszego świata…

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Małe, ciasne życie…

20 sty

Maleńkie życie maluczkich ludzi…

Ludzi, o których mało kto myśli.

Bo bezrobotni, bo niekształceni,

bo świat ich skurczony do izby ciasnej…

A przecież to oni właśnie są solą

raz solą Ziemi

a raz solą w oku…

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szukając niebieskich biedronek…

19 sty

Właśnie odszedł piewca rzeczy małych – Ks.Twardowski. Można było się z tym liczyć, bo przecież kochany Staruszek miał już 90 lat. Pewnie od dawna szykował się w tę daleką drogę. A jednak śmierć takiego człowieka zawsze będzie zaskakiwała.

Najbardziej ujmowała mnie jego dziecięca dusza. Pochylanie się nad tym co najmniejsze. Szukanie w kropli rosy całego świata. Za każdym razem, gdy spotkam maleńką złotkę kapuścianą (jakich u nas, w Bieszczadach, pełno – na zdjęciu), staje mi przed oczami on, który już teraz cieszy się biedronkami tamtego świata…

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prawdziwy lot ku wolności

17 sty

Bywa, że człowiek zamienia całe swe życie na niekończącą się ucieczkę ku wolności (dopiero co wczoraj wieczorem w TVP 1 wyrażał to jeden film). Tymczasem by osiągnąć prawdziwą wolność, wystarczy w głębi siebie tylko jeden krok uczynić…

Popadamy w obłęd gonitwy za pozycją i wielkością, a przerwanie tego możliwe jest tylko w chwilowym zatrzymaniu. Pochyleniu się choćby nad pracą szewca, który w danej chwili ma władzę jedynie nad najbardziej przyziemną zelówką. A przecież w tym czasie może się wznieść na prawdziwe wyżyny ducha! Jesli tylko w małym akcie swej woli dostrzeże istkrę pierwotnego ognia.

Nie wiem dlaczego, ale to właśnie ów szewc stał się dla mnie symbolem. Dla lepszego zilustrowania tejże refleksji odmalowałem w otoczeniu śląskich „chlywików” i „familoków”…

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ocalić od zdoroślenia…

11 sty

Świat dziecka – pełen prostoty, otwartości, emocjonalnej więzi, umiejętności cieszenia się z tego co tutaj i teraz… Ile z tego wszystkiego zdołaliśmy w sobie ocalić?…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hurra! Śląski Wandrus w Bieszczadach! :-)

09 sty

Niedawno spotkała mnie wielka niespodzianka. Oto w wyniku głosowania śląskich Kamratów, rozsianych po całym świecie, w uznaniu za rok 2005, przywędrowała do mnie w Bieszczady (prosto z Australii) statuetka śląskiego WANDRUSA. Dawno nie przeżyłem takiego zaskoczenia i wzruszenia! Tutaj zdjęcia:
http://www.beszad.webpark.pl

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Śląskie nostalgie

04 sty

Jak bardzo względne bywa poczucie piękna i brzydoty! Już nie raz przekonałem się, że to, co dla kogoś zimne i odpychające, dla mnie może być czymś szczególnie ciepłym i bliskim.

Kiedy czasem odwiedzę moje rodzime śląskie familoki, tak mocno już zębem czasu i miejskiej niegospodarności naruszone, nie przeszkadza mi bezwstydnie odsłonięta cegła odrapanych murów. W starej sieni skrzypienie drewnianych schodów snuje kojącą opowieść dzieciństwa. I przymykając oczy, widzę siebie, gramolącego się z piwnicy - z workiem kartofli i wiadrem węgla. Nagle staje przede mną uśmiechnięta starowinka – sąsiadka z piętra, która tylko na chwilę na tamten świat zajrzała…

A pod odwiecznym wasserturmem, jak za dawnych czasów, ku niebu nostalgicznie wzlatują nutki siwego starzika, który się nigdy i nigdzie nie spieszył…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Narodziny w fajerwerkach

02 sty

No i się narodził… ten mały, jak zwykle – na początku hałaśliwy i tuż po porodzie niezbyt urokliwy… Roczek 2006. To, że przy tym nam wszystkim przybyło rocznika, nie przygasiło sylwestrowych zapałów, czego dowodzą niezliczone fajerwerki i ponoć pełne izby wytrzeźwień…

Właśnie o tych reakcjach wystrzałowych – w sensie dosłownym i przenośnym – chciałem dziś dwa słowa. O straszeniu miejskich pupilków nie raz wspomina się w mediach. Nikt jakoś jednak nie mówi, ile to szkody powoduje taki hałas w środku górskiej zimy. Wybudzone ze snu zwierzęta zużywają spory potencjał swego tłuszczu, a wylękniona zwierzyna jeszcze długo dochodzi do siebie…

Czy aby nie za bardzo folgujemy swoim entuzjazmom? Czy nie lepiej obrócić tę energię wybuchu w jakąś trwalszą siłę napędu?…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii