RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2007

Dolina Tworylczyka

18 kwi

Wczoraj odwiedziłem dzikie uroczysko potoku Tworylczyk (najbardziej na północ wysunięty przyczułek Bieszczadzkiego Parku. Gdy woal mgieł zaścielił doliny, zdawało się, że wszelkie drobne sprawy naszego życia znikają zatopine w oparach porannej zadumy…

Cywilizacyjny zgiełk milknie w obliczu sędziwych buków, walących się z trzaskiem pod naporem górskich wichrów…

W takich okolicznościach rodzą się refleksje nad znikomością naszego przemijania wobec trwania monumentalnej świątyni tej wiekowej puszczy… 

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Druga strona Księżyca…

12 kwi

          Podział rzeczywistości na dwie sfery – duchową i materialną, tak mocno zakorzeniony w średniowieczu (św. Augustyn i inni), że mimo późniejszych systemów holistycznych, jak też dzisiejszej, tomistycznej interpretacji człowieka przez Kościół, większość z nas (ja również) ulega temu dualizmowi.

          Może jednak winniśmy spojrzeć na ducha i materię tak, jak patrzy się na Księżyc? Widzimy zawsze tylko jedną jego stronę, ale przecież sztuczne byłoby stwierdzenie, że składa się on z dwóch połówek…

(PS. Zdjęcie robiłem przez zwykłe przyłożenie lornetki do obiektywu) 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najgłębsza nadzieja ponad wszystko

03 kwi

  

Okres Wielkiego Tygodnia zawiera niezwykle rozbudowaną liturgię i obrzędowość. Bywa, że forma czasem przesłania treść. A jednak gdzieś tam w głębi serca – niezależnie od zewnętrznej religijności – budzi się nadzieja. Pragnienie wydobycia z otchłani i wejścia w nową rzeczywistość. Doświadczenie żywego Chrystusa. Coś, co według mnie ma wymiar zupełnie ponadpsychologiczny, ponadfilozoficzny, a nawet ponadreligijny.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ukryta wartość „tandety”

02 kwi

 

          Ubodzy Żydzi w bieszczadzkich miasteczkach często trudnili się sprzedażą rozmaitego badziewia, które za grosze można było nabyć, a które pozwalało im przeżyć kolejny dzień chwaląc Pana. Drobną sprzedażą trudnili się nie tylko starozakonni. Po straganach i domach krążyli różnej maści handlarze, rzemieślnicy, ludowi artyści, u których nabyć można było wszelaki kicz lub tandetę.

          No właśnie – w odniesieniu do marnego naśladownictwa sztuki używamy słowa „kicz”, zaś wobec przedmiotów użytkowych – „tandeta”. Jak jednak wytyczyć granicę tych pojęć? Z pewnością intuicyjnie każdy stosuje własną ich kategoryzację. Czy można jednak powiedzieć, że jedno subiektywne odczucie jest bardziej uprawnione od drugiego?…

          Staram się zawsze patrzeć na każde rękodzieło przez pryzmat osobowości człowieka. Ważny jest również sam akt jego powstania – jakie myśli i okoliczności mu towarzyszą. Zgrabność przedmiotu, znajomość warsztatu, czy wrodzony talent w takim kontekście pozostają na drugim planie.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii