RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2007

Powrót cieni (z „jaskini Platona”)

28 gru

 

Na codzień wszystko wokół nas wydaje się być takie oczywiste. Żyjemy jeszcze rozpędem epoki realizmu, z głęboko zakorzenionym szacunkiem do empiryzmu. Świadczy o tym choćby powszechnie używany zwrot „udowodniono, że…” – wciąż żywotne odwołanie do scjentycznego bożka nauk doświadczalnych – ostatecznej i niepodważalnej wyroczni. A jednak wszelkimi nieszczelnościami tego misternie budowanego, jakże kruchego królestwa doświadczenia, statystyki i technokracji, wdzierają się już wody nadciągającego potopu nowego irracjonalizmu. Krótkowzroczna empiria na powrót spychana jest do pozycji jaskiniowych cieni Platona.

Księgarnie wypełniają się nie tylko błyskotliwymi powieściami, które przesycone są okultyzmem i magią, ale także w swych reklamówkach epatują astrologią, numerologią i wszelkiego rodzaju ezoterycznymi poradnikami. Nawet badacze chrześcijańskiej tradycji coraz chętniej odwołują się do praplemiennych wierzeń, żydowskiej kabały, czy buddyjskiego przebudzenia. Niektórzy próbują to nawet wiązać z „nową erą” – wpływami konstelacji Wodnika, zmierzchem chrześcijaństwa i wkraczaniem w „dojrzalszą” postać człowieczeństwa. Wydaje się jednak, że jest to zwykły proces wahadła, które utrzymuje ludzką aktywność w pewnej równowadze.

Człowiek w ostatnich stuleciach, poczynając od rewolucji tzw. „oświecenia”, poprzez pozytywizm, egzystencjalizm, fenomenalizm, marksistowski materializm, a także rozmaite strukturalizmy, freudyzmy, pragmatyzmy i neopozytywizmy, zszedł na manowce niezwykle jednostronnego poznania i rozwoju. Rozdzielając sferę nauki od duchowości zepchnął tę ostatnią do roli skansenu lub formalistycznych struktur etyczno-społecznych. Siłą rzeczy musiało to wywołać kontrakcję.

Nie chcę przez to powiedzieć, że nowe nurty irracjonalnej kontestacji niosą jakieś porządkujące „odrodzenie”. Przeciwnie – są okresy w dziejach człowieczeństwa, gdy wychylenie wahadła nabiera niezwykle niszczącego charakteru. Tylko od naszego zrozumienia tych mechanizmów zależeć będzie, czy należycie odczytamy znaki czasu. Czy podświadome pragnienie odwołania się do intuicji, medytacji, kontemplacji, żywej wiary i nadziei – czy będzie zarzewiem walki zewnętrznej, czy też stanie się bodźcem do odnowy wewnętrznej równowagi człowieka…

 

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Śmierć w obliczu Narodzin

24 gru

 

Może dziwne wydawać się nawiązanie do tematu śmierci i przemijania w czasie Bożego Narodzenia. A jednak jakoś brdziej skłaniają mnie do tego te właśnie Święta niż jakiekolwiek inne. Może dlatego, że łączą się z zamknięciem kolejnego roku, a może to stąd, że nadzieja wobec uczestnictwa we wszechobecnej śmierci bierze początek z misterium narodzenia i zarazem wielkiego od-rodzenia. Coś musi umrzeć, aby narodzić mogło się coś…

To właśnie śmierć i narodziny potraktowane zostały przez jezuitę, o. Teilharda (twórca współczesnego nurtu ontologicznego ewolucjonizmu) jako sprawcze siły rozkładu i scalania, porządku i entropii. Nie ma jednak między nimi równowagi, gdyż wszelka zmiana ma charakter kierunkowy. Po fazie petrogenezy nastąpiła biogeneza, po niej antropogeneza, zaś jako ostatnia rozpoczęła się era noogenezy (scalenie ludzkości w jeden organicznie działający „umysł”). Przejawem tej ostatniej są podwaliny pod budowę globalnej wioski w postaci interentowej komunikacji, poniekąd antycypowanej przez Teilharda zmarłego w 1955 r.

Inicjatorowi „chrześcijańskiego ewolucjonizmu” nie chodziło jednak o budowę jakiegoś platońskiego ultraczłowieczeństwa. Ta optymistyczna teoria stawiała raczej za cel społeczną synchronizację duchowego rozwoju, co jednak nie uchroniło teilhardystów przed nieufnością Kościoła i skojarzeniami z bergsonizmem, a nawet dialektycznym materializmem, bo czyż nie trąci to jakąś tęsknotą za koncepcją „raju na ziemi”?

Śmierć była i jest ważnym aktem intelektualnej i twórczej inspiracji. Egzystencjalizm nawet wyniósł ją do rangi głównej osi bytu – „Sein zum Tod”, jedynej nieuchronności, przed której nadejściem człowiekiem miotają wichry niezliczonych możliwości wyboru. Jednak to właśnie o śmierci można mówić tylko w kategorii potencjalnej możliwości, gdyż wpisana jest ona wyłącznie w przyszłość (gdy ona przychodzi nie ma już człowieka, więc i teraźniejszość znika).

Śmierć jest nieistniejącym demonem naszej wyobraźni i zarazem przerażającym progiem w nieznane. Ale jest też – tak w kontekście materialistycznym, jak również idealistycznym i teologicznym – szczególnym rodzajem narodzin. W poczęcie człowieka wpisana zostaje śmierć, ale też w śmierci zawiera się potencja nowego życia.

Czasem odnoszę wrażenie, iż człowiek przemierza ogromne odległości po okręgu, stając w tym samym punkcie. Bo czyż pełen prostoty żłobek narodzin Jezusa nie jest tym najbardziej bezpośrednim doświadczeniem trwogi śmierci w narodzinach i zarazem nadziei narodzin do nowego życia poprzez świadomie przyjętą śmierć?…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie ma Boga??? (zdziwienie zamiast życzeń) :-)

17 gru

    Gdy 5-letnie dziecko usłyszało w telewizji czyjś okrzyk zwątpienia w Boga, spontanicznie wyraziło swe zdziwienie „taki duży, a nie wie, ze Bóg JEST???”  Trudno to zacytować bez odpowiedniej intonacji, w której krył się taki ładunek dziecięcego zdziwienia, że wprawiło mnie to w głębokie zastanowienie.

     Jak oczywista i naturalna musi być wiara dziecka, dla którego Bóg jest tak namacalny, jak te figurki, które właśnie ulepiliśmy z modeliny…

 

 

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

JESTEM znaczy CHCĘ BYWAĆ…

10 gru

Mamy zwyczaj określać się  za pomocą etykietek  („jesteś DOBRY”, „on jest WOLNY”,  „jestem chrześcijaninem” itd.) Tymczasem w świetle „paradoksu krzyża”, na który wskazuje Kierkegard, ciągłość czasu nie dotyczy aktu woli ani stanu ducha.

Krzyż, w którym linia pozioma jest osią czasu (determinacji zjawisk), a pionowa stanowi tzw. „przerwanie” (zaprzeczenie konieczności wynikających z łańcucha konsekwencji), jest doskonałym oddaniem istoty Chrystusa, który przyszedł jako możliwość zerwania kajdanów determinizmu i predystynacji.

To właśnie w tej wertykalnej belce krzyża realizuje się wolny akt człowieka. Stosowanie określeń typu „jestem” wynika z dużego uproszczenia lub próżności. Tylko Przedwieczny dysponuje pełnią czasu i bezczasu, historii i wieczności („Jestem który jestem”). My co najwyżej BYWAMY…

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zima, że… spać się nie da! :-)

07 gru

 

     Zima znowu bardzo nietypowa (a własciwie to już może coraz bardziej typowa?). Właśnie przed chwila dostałem informacje od bieszczadzkich nadleśniczych, że zbudziły się niedźwiedzie i wkurzone po lesie chodzą. Ciekawostką jest również masowy pojaw dzików (wszyscy leśniczowie to zgłaszają, sam również obserwuję, że dawno nie było tak intensywnego buchtowania w ściółce leśnej. Wyżerana jest głównie bukiew (orzeszki bukowe – powyżej widać, jak masowo zalegają na śniegu). Tam gdzie jest jej więcej, od razu pojawiają się liczne ślady dzika…

     Oczywiście trop ten podejmują zaraz wilki - tu i ówdzie widuje się więc ich ślady, nawleczone jak koraliki na sznurek (stawiają łapy w jednej linii). Ten basior był wyjątkowo wielki (dla porównania wcisnąłem w obiektyw moją łapę) :-)

 

 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii