RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2008

Dwie proste belki …jak osie wszechświata

14 kwi

   

KRZYŻ HUCULSKI na huculskim rękodzielnictwie tkanym - makatce i przepasce

(nie pamiętam poprawnych nazw tych tkanych arcydzieł, moze ktoś z Was?…)

 

Przyjmując, że belka pionowa krzyża jest wyrazem łączności człowieka z Bogiem, zaś pozioma to symbol ciągłości czasu, punkt przecięcia tych osi nabiera szczególnego znaczenia – ale tylko w kontekście z przecinającymi się prostymi.

Gdy człowiek próbuje żyć wyłącznie chwilą obecną, w ogóle nie biorąc pod uwagę istnienia tej mistycznej geometrii, staje się punktem-nicością. Jeśli zaś pragnie samowładnie zapanować nad którymś z ramion krzyża – przeszłością lub przyszłością – wówczas albo traci równowagę, albo zostaje przygnieciony ciężarem belki poziomej (którą udźwignąć jest w stanie tylko Chrystus).

Dopiero przyjęcie swego losu jako ruchomej w czasie prostej, posuwającej się poprzecznie po osi czasu, daje człowiekowi pełną wolność wewnętrzną. Odrzucenie balastu przeszłości i ciężaru planowanej przyszłości jest warunkiem urzeczywistnienia pełni własnego człowieczeństwa. Świadomość wpisana w centralny punkt krzyża otwiera człowiekowi drzwi wyjścia z nihilistycznej przestrzeni egzystencjalnej przez próg „tu-i-teraz” do „wszędzie-i-zawsze”.

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bezwzględna prawda…

07 kwi

Miniaturki malowane na szkle na podstawie starych ikon:

UZDROWIENIE ŚLEPEGO, WSKRZESZENIE ŁAZARZA, UZDROWIENIE PARALITYKA.

      Lekarze wzięli sobie do serca postulat mówienia pacjentowi pełnej prawdy. I byłoby to wspaniałe, gdyby czegoś w tym nie zabrakło. Właśnie słyszałem gdzieś nieodwołalny werdykt: „to już koniec, zostało pół roku życia przy nasilających się cierpieniach”.

      Prawda? Być może. Ale tu właśnie prawda staje się sługą Złego. Pacjent zostaje sam – z głuchym brzmieniem słów lekarza, z bezwzględną prognozą, pośród chłodnej bieli medycznego świata, jako statystyczna jednostka zbyt późno wykrytej choroby…

      Czy Jezus, najlepszy Lekarz ludzkiej duszy i ciała, tak by postąpił (zakładając nawet, że nie mógłby uczynić cudu)? A przecież to w Nim jest pełnia Prawdy. Jakaż więc prawda przemawia przez lekarza, który chłodno diagnozuje „cierpienia będą się nasilały, medycyna zrobiła swoje”?…

      Czy współczesny świat nie bywa pod tym względem okrutniejszy od wieków ubiegłych? Wówczas człowiek do końca żył nadzieją. Nikt nie wyznaczał w kalendarzu daty jego śmierci. Gdy cierpiał, wierzył, że to przejściowe. A gdy już nawet przeczuwał, że umrze, do końca żył w swym naturalnym środowisku, odchodząc pośród najbliższych.

      Osobiście mam poczucie, że nawet najlepiej dobrana agresywna chemia czy też precyzyjnie wymierzona lampa kobaltowa nie zastąpi siły ducha. Kimże jest lekarz, jak nie zegarmistrzem? A przecież zegarek pozostanie zawsze tylko topornym mechanizmem, podczas gdy życie – niezgłębioną tajemnicą.

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii