RSS
 

Archiwum - Maj, 2008

Niezapominajki …i dawna prostota

15 maj

 

      Gdy dziś rano wychodziłem z domu, zwróciło moją uwagę coś bardzo błahego, ale jakże wymownego i symbolicznego – do śmietnika ktoś wrzucił wykopaną kępę kwitnących niezapominajek. Od razu mój wzrok powędrował w stronę klombików przed blokiem, gdzie dotychczas rosły. No tak – ich miejsce zajęły wyszukane, egzotyczne kwiaty…

      Jak bardzo dziś podążamy za blichtrem, niemal wstydząc się prostoty i gardząc naturalnym pięknem. Liczne festiwale próżności w postaci pokazów mody, wyborów miss, czy nawet …trwających właśnie komunii, na których emanuje się kosztowną oprawą i drogimi prezentami. W jaki sposób młody człowiek, wobec tego wszechobecnego ”kultu złotego cielca”, odnaleźć może autentyczne wartości?…

      Gdy czuję zderzenie z blichtrem tego świata, myśl moja zawsze biegnie ku czasom dzieciństwa. Wychowywany byłem w duchu prostoty, a jeśli kiedykolwiek dostałem jakiś prezent, zawsze był on dla mnie – niezaleźnie od jego wartości – radosną niespodzianką.

      I znowu robię tu mimowolne odniesienie mojego tradycyjnie śląskiego wychowania do dawnego życia bieszczadzkich Bojków, którzy też potrafili żyć z dnia na dzień i cieszyć się tym, co każda chwila przynosiła. Czy znów uciekam w świat przeszłosci? Może to za sprawą tych porannych niezapominajek?… 

 
Komentarze (24)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Archipelag niezależności

12 maj

 

      Odkąd tylko zetknąłem się ze światem Łemków, Bojków i Hucułów (trzy bardzo odrębne grupy, ale zachowujące dość istotny, wewnętrznie wspólny mianownik) - czułem, że z tej zapomnianej, ale jakże głębokiej studni można wiele czerpać. Wolność wobec zewnętrznego kieratu, czasem kosztem akceptacji warunków, z zewnętrz określanych jako prymitywne – ta właśnie cecha jest mi szczególnie bliska.

      Wewnętrzny świat był zawsze dla mnie archipelagiem wolności i niezależności. Przewodnią strategią wobec życiowej niestabilności – podobnie jak dla tych górskich ludów – była dla mnie totalna minimalizacja mojego „ja” na zewnątrz, a przynajmniej sama gotowość do takiej postawy w sytuacjach krytycznych.

      Świat wewnętrzny mógł czasem być rzeczywistością „na wynos” – nigdy jednak nie pogodziłem się, aby ta sfera wewnętrznego „ja” w jakikolwiek sposób była programowo podległa. Pycha? Być może. Ale też jakiś wewnętrzny imperatyw, który stanowi o podstawowym warunku wewnętrznego rozwoju.

      Podległość jest tylko wówczas do zniesienia, gdy nie wchodzi w sferę duszy. Paradoksalnie ZEWNĘTRZNA zależność czasem nawet sprzyja WEWNĘTRZNEMU UWOLNIENIU.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Współczesne pułapki bałwochwalstwa…

07 maj

 

Zastanowiły mnie słowa jednej z pieśni, które były śpiewane na jakimś spotkaniu ekumenicznym: „żeby Jezus nie mylił się nam z figurą, a modlitwa nie stała się celem”…

Zdawałoby się, że to oczywistość… że dawno już przebrzmiały echa obrazoburczej wojny, po której człowiek nabrał nieco innego spojrzenia na dzieła własnych rąk. Ikonę lub rzeźbę faktycznie pojmuje się już raczej jako bramę do mistycznego przeżycia, niż cel sam w sobie. Czy jednak nie pojawił się szereg innych celów zastępczych i ołtarzyków przesłaniających Boga żywego?

Owa figura z cytowanej pieśni ma znacznie szerszy zakres znaczeniowy, niż ten dosłownie pojmowany. Czyż tą figurą dla księdza nie może być kościół – jako urząd i budynek, dla prawnika – majestat paragrafu, dla polityka – sukces własnej partii, wraszcie dla nas wszystkich – satysfakcja z samego siebie? (nawet ta, która powstaje, zdawałoby się, w uświęconym czasie długotrwałych modlitw i celebracji).

 

Nie wierzę już

w sprawiedliwość i uczciwość prawników

w bezinteresowność i szczerość polityków

w autentyczność duchownych…

 

ale ufam

że jakiś sędzia W. nadal łaknie sprawiedliwości,

że pan X, polityk, zamiast słupka sondażu widzi człowieka,

a ksiądz Z. w zabłoconych butach jest po prostu sobą…

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii