RSS
 

Archiwum - Październik, 2008

Czas niepewności – czasem uzdrowienia

23 paź

Kruchość naszego losu dobrze koresponduje z fragmentem puszczy, którą przemierzałem na stokach Wielkiego Działu…

Trwa właśnie krach na światowych giełdach. Dla wielu wiąże się to z załamaniem inwestycyjnych planów. Osobiście również czuję, że każdy kolejny dzień rozwiewa moje marzenia o skrawku własnego „M”. Lecz może właśnie ten czas jest nam dany – jako znak i jako lekarstwo zarazem?…

Gdy wszystko wiedzie się dobrze, naszą przyrodzoną skłonnością jest pokładanie nadziei w tym, co przemijające. Nawet w przypadku zabezpieczania bytu własnej rodzinie wpadamy w tę śliską pułapkę… Zapominamy o starej mądrości, że małe siewki z czasem wyrosną na olbrzymie drzewa, ale i tak czeka je nieuchronny los – im będą większe, tym łoskot ich powalenia będzie głośniejszy.

Czy zatem materialna niepewność jutra nie staje się dla nas wszystkich szansą oderwania się od iluzji pewnej i trwałej przyszłości?… Czy nie jest szkołą ufności i radości z tych maleńkich darów, jakie przynosi nam chwila obecna?…  Z pewnością jest to czas uwolnienia się od fałszywej wiary w możliwość samodzielnego budowania własnego szczęścia.

 
Komentarze (16)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak kwiat goryczki głęboka…

03 paź

Rozkwitająca jesienią goryczka trojeściowa zawsze była dla mnie wyrazem nadziei – przecież zakwita dopiero wówczas, gdy wszystkie kwiaty już gasną… (zdjęcie robiłem na stokach Połoniny Wetlińskiej – w tle majaczy Caryńska)
      Nadzieja i ufność – słowa tak często kojarzone z naiwnością, a jednak to właśnie one są fundamentem prawdziwej mądrości – tej, która potrafi wykroczyć poza niewzruszony ciężar wiedzy i zawiłą giętkość inteligencji. To dzięki ufności nie muszę tracić potencjału na zbyteczne planowanie przyszłości.
      Nadzieja potrafi działać także wstecz – pozwala ufać, że wszystko zostawione za sobą – nawet ciężkie kamienie win i błędów – wszystko może być kiedyś użyte do budowy nowego domu.
      Dzięki niej nie jestem skazany na nieustanny lęk przed chorobą i śmiercią. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że się ich nie boję, ale one są poza moją władzą, więc do mnie nie należą i w tym zakresie jestem od nich wolny. Mogę panować wyłącznie nad swoją wolą – tym silniej, im bardziej jestem zdolny poddać się ufności i nadziei.
      Z pewnością inaczej wygląda choroba z zewnątrz, inaczej gdy sam wkroczę w zasiąg jej rażenia. Tym bardziej śmierć. Jednak to tylko ode mnie zależy, na ile swe myśli integruję z jedną lub drugą, a tym samym – na ile jestem przez obydwie zniewolony.
      To właśnie w tym kontekście ufność i nadzieja stają się dla człowieka mistycznymi podarunkami – trudnymi do pogodzenia z żądzą panowania nad rzeczywistością, za to dostępnymi dla każdego – szczególnie dla tego, który najmniej otrzymał.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii