RSS
 

Archiwum - Listopad, 2008

Przed ostatnim wieczorem…

18 lis

      Spotkanie z bezsilną starością, społecznym odsunięciem i prawie przeżytym już życiem bywa czasem wstrząsającym zderzeniem dwóch światów – tego, który wszelkie nadzieje pokłada w działaniu i tego, co na szamotaninę życia patrzy już z uśmiechem pobłażliwego dystansu.
      Spotkanie takie rzuca zupełnie nowe światło na codzienne zmagania z życiem. Skłania do radykalnej weryfikacji sensu i hierarchii podejmowanych dotąd wysiłków. Dzięki temu możliwe jest spojrzenie na świat oczami dziecka i starca: świeżością pierwszego zdziwienia i determinacją ostatniego dnia… Marek Aureliusz mawiał „żyj tak, jakbyś jeszcze tego wieczoru miał oddać swe życie”.
      Dotąd wciąż miotałem się w swoich planach i ambicjach, raz po raz zapominając o głównym przesłaniu Ewangelii, że tak naprawdę nie jest ważna społeczna pozycja, żadne funkcje, ani nawet czyny. Istotna jest jedynie postawa, nastawienie do życia i śmierci, do sfery zjawisk i trwania, przemijalności i wieczności. Ważny jest sposób przeżycia tego popołudnia przed ostatnim wieczorem.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Los, wina i dwa konie…

05 lis

 
Los i grzech – w kontekście przeznaczenia i wolnej woli tak silnie są ze sobą splątane, że nie sposób ich traktować oddzielnie (przynajmniej w rozważaniach natury człowieka).

Biblia obrazując początek grzechu w Adamie, wskazuje, że wina wpleciona jest w naszą ziemską naturę od samego zarania ludzkości. I choć Stary Testament mówi o poprzedzającym buncie aniołów, nie rozważa tego w kontekście grzechu. Z tego wynika, że grzech nie istnieje poza człowiekiem.

Teolodzy za starożytnymi Grekami rozróżniają dwa pojęcia ciała: soma i sarks. Soma to pełna natura człowieka, w której dusza znajduje ekspresję przez ciało. Sarks to cielesność oderwana od Boga i wartości duchowych (jeśli dotyczy człowieka żywego) lub ciało porzucone przez duszę w chwili śmierci.

Jeśli więc pokładam nadzieję wyłącznie w materialnej rzeczywistości, jeśli pragnienia sprowadzam do zmysłów, a poczucie bezpieczeństwa do zewnętrznego spokoju i dobrobytu, staję się sarksem. Żyjącym „zombi”. Do drugiego pojęcia ciała odnosi się też pojęcie sarkofag. I ono chyba najdobitniej rozdziela obydwa charaktery cielesności.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii