RSS
 

Archiwum - Marzec, 2009

Naturalizm w miejsce natury, ludzkość zamiast człowieka…

27 mar

 

      Dlaczego modne dziś w Europie rozmaite ekologizmy – obecne w ekonomii, edukacji, polityce czy pseudoreligii „new age”, są tylko marną karykaturą franciszkańskiego ducha jedności? Czy oświeceniowe hasła miłości do rodzaju ludzkiego nie są wynaturzoną formą miłości do człowieka?… W jednym i drugim przypadku człowiek daleko odszedł od rzeczywistego źródła, szukając go w zwierciadle sztucznych idei.

      Człowiek dąży do powrotu na łono przyrody, ale wpuszczając się w pułapkę J. Rosseau, zamiast natury dotyka naturalistycznych imaginacji, zamiast prawdy wchodzi w ideologię. Stanowione prawo jednoczącej się Europy kieruje się dobrem ludzkości, lecz jednocześnie bardzo oddala się od uwzględniania dobra realnej osoby.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bojkowskie TAO i nasz świat nonsensów

20 mar

  

Kiedy myślę o Bojkach, zamieszkujących niegdyś Bieszczady, mam wrażenie, że TAO było jakoś naturalnie wplecione w ich życie…

      Lao-Tsy (czy jak kto woli Laozi), chiński mędrzec z VI wieku p.n.e., wzywał, by nie zmagać się z życiem jak z falami żywiołu, lecz pozwolić, aby ten żywioł nas unosił. Zachodnie dążenie do podporządkowania sobie świata zewnętrznego czyni z nas niewolników sztucznie stworzonego „porządku”.  

      Moja walka z przeciwnościami losu jedynie bardziej wzmaga przypływy tych żywiołów, bo jedynie na nich się wówczas koncentruję. Tak samo usilne próby totalnego panowania nad przyrodą w pewnym momencie człowieka usidlają.

      Siedzę nad mrowiem liczb i naukowych dokumentów, które w swym założeniu mają czynić świat przyjaznym i przejrzystym. Coraz bardziej jednak czuję, że nauka już dawno zeszła gdzieś na manowce. Podporządkowanie sobie rzeczywistości zewnętrznej sprawia, że tracę panowanie nad chaosem wewnętrznym.

      Usiłując za wszelką cenę definiować i szufladkować zjawiska zewnętrzne, wchodzę w coraz większy labirynt nonsensów. Gubię się w ich drobiazgowości. Zapuszczam się wgłąb piramidy, brnąc korytarzami w coraz większy mrok, coraz dalej od Słońca. W grobowcach szukam klejnotów, które bez światła słonecznego pozbawione są blasku. A przecież w punkcie mojego wyjścia Słońce było w zasięgu ręki…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Oddech śmierci

06 mar

  

Synagoga i kirkut w Lesku – gdy ten ostatni fotografowałem, czułem na sobie prawdziwy oddech śmierci…

      Gdy osuwa się grunt pod nogami, ten ziemski i ten transcendentalny, kiedy nawet nie jestem w stanie powtórzyć za Pascalem „ja i mój Stwórca”, mogę jedynie biernie poddać się wzbierającym falom oceanu. A jednak w tej samotności czuję jakieś oparcie. Mimo nieskończonej małości, w nagłębszym grobowcu swego „ja”, słyszę głos milczącego współczucia.

      Kiedy snop światła penetruje ciemny strych mojej nadświadomości, próbuję się uczepić tych niewidzialnych warkoczy nadziei. Moje sztywne dłonie wplatają się w anielski włos spływającego słońca. Krusząc pordzewiałe tryby zegara, przechodzę od śmierci do narodzin – tym razem pojawiam się wolny od kajdanów czasu. 

      Nagle  współczucie do wszystkich pogrobowców pogrzebanej szansy, w tym również do samego siebie, przyjmuje wyraz osobowy. Staje na zewnątrz mojego „ja” i patrzy tak miłosiernie, że całe moje jestestwo wchodzi w inną przestrzeń – wymiar ponownego zdziwienia światem, pokład najbardziej nieświadomego dzieciństwa…

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii