RSS
 

Archiwum - Maj, 2009

Optymizm a nadzieja – subtelna różnica między pojęciami

18 maj

      Optymizm i nadzieja – dwa, zdawałoby się zbieżne, pojęcia - a jednak osadzone na innych fundamentach. Optymista mówi „kiedy się mocno w coś wierzy, z pewnością się to stanie”. Jest w tym jakaś próba zaklinania przyszłości i przeznaczenia, próba czynienia z własnych marzeń celu ostatecznego…

      Taka wiara we własne panowanie nad rzeczywistością nie ma nic wspólnego z nadzieją. W tej ostatniej jest bowiem akceptacja własnego przeznaczenia i mądrość, że to przeznaczenie ma jakiś ukryty sens - jakkolwiek nasze życie się nie potoczy, wszystko może być dla nas z pożytkiem.

      Natomiast z marzeniami bywa róznie. Jeśli nie są one wplecione w akceptację Bożego planu, kreujemy się na sterników kruchej łajby płynącej wgłąb wzburzonego oceanu. Nie każde marzenie jest dla nas bezpieczne i nie każde jest dobre.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ora et labora, czyli siła Bożej łaski po bieszczadzku

04 maj

 

 Ten mini-tryptyk namalował mi się zupełnie spontanicznie, wcale nie myślałem o jego wymowie, lecz teraz widzę w nim symbol łączenia pracy z modlitwą – tylko to może wprawiać w ruch „wodny młyn” duchowego życia.

     Wasze komentarze skłoniły mnie do głębszej refleksji nad tajemnicą łaski i modlitwy. Dlaczego ta przestrzeń zdaje się być czasem bezowocna lub wręcz martwa? Osobiście również doświadczam takich stanów, choć wówczas przychodzi myśl, że przecież tyle wysiłków podejmuję i wszystko napotyka na jakiś zimny mur. Czy jednak jest to mur Boga, czy może coś, co stworzył w sobie sam człowiek?…

      W celu zrozumienia tej tajemnicy chciałbym jednak zatrzymać się nie tyle na tych „martwych” stanach duszy, co na chwilach, w których Duch działa szczególnie ożywczo. Kiedy to następuje? Pewnie w Waszych doświadczeniach znajdujecie takie momenty - bywają one pełnym zaskoczeniem, duchową niespodzianką – szczególnie gdy już gaśnie nasza intelektualna aktywność i zdawałoby się wkraczamy na ziemię jałową…

      Światło spływa na człowieka nieoczekiwanie, ale też równie nagle może nastać mrok. To daje do myślenia, że Światła nie da się POSIĄŚĆ. Kiedy dostępuję radości olśnienia, naturalną rzeczą jest to, że chcę się tym podzielić. Jednak tu zastawiona jest pułapka. Gdy tylko próbuję tę Mądrość obrócić na własną chwałę, czy też użyć jej jako argumentu w obronie własnych poglądów, natychmiast ona gdzieś znika. Nastaje mrok.

      Kiedyś czytałem baśń o podarowanym złocie, które dopóty miało swą moc, dopóki człowiek używał go dla dobra innych. Kiedy zechciał choć dukata użyć na własne zachcianki – całe bogactwo przepadło. To bardzo pouczająca baśń - również w tym czysto duchowym odniesieniu.

      Dlaczego benedyktyni tak mocno trzymają się maksymy „ora et labora”? Praca w tym przypadku jest nie tyle procesem produkcji, co ważnym narzędziem duchowej równowagi. Kiedy człowiek pracuje, uczy się milczeć. Jeśli w tej pracy nie goni za zyskiem, staje się szczególnie otwarty na działanie Łaski, gdyż skutecznie wygasza swoje JA, wyostrzając duchowy słuch na głos Boga.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii