RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2010

PRAGNIENIE cierpienia? …czy GOTOWOŚĆ na cierpienie?

27 sty

Cmentarz w Wołosatem (z połoniną Szerokiego Wierchu i Tarnicą w tle) – tutaj sędziwy jawor jakby wykrzywiał swe ramiona, w milczącym cierpieniu wznosząc je ku niebu…

      Ktoś wczoraj opublikował książkę z nieznanymi listami Jana Pawła II – w pisanym słowie odnajdujemy Papieża takiego, jakiego znaliśmy – skromnego, zwyczajnego, autentycznego… Tymczasem publikacja uruchomiła szereg spekulacji w mediach, a także w kręgach Kościoła – m. in. o pasku, którym rzekomo miał się w samotności biczować (jeśli w samotności, to skąd ta wiedza?) i o jego pragnieniu cierpienia za ludzkość (czyżby ktoś miał dostęp do tak osobistych pragnień?)…

      Zastanowiło mnie, jak bardzo jest w nas zakorzeniona kształtowana przez wieki wizja świętości – nieodłącznie kojarzona z męczeństwem, a przynajmniej z jakąś formą cierpiętnictwa. Zatraciliśmy jakby zdolność rozróżniania dwóch zasadniczo innych kwestii: PRAGNIENIA cierpień i GOTOWOŚCI do cierpień. Oczywiście taka gotowość nie może się obejść bez pewnej formacji wewnętrznej, związanej z ascezą, ale to nie to samo, co postawa kordianowskiego mesjanizmu…

      I na koniec krótkie pytanie z Ewangelii. Czy sam Jezus pragnął cierpień? Czy nie modlił się o oddalenie kielicha? (Mk 14, 36) Czy nie pozostawił nam tym samym świadectwa, że gdy zachodzi potrzeba przyjęcia cierpień za innych, nie znaczy to, by ich wcześniej pragnąć?…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cisza jako przestrzeń …i jako ciężar

25 sty

 

Wczorajsza „przestrzeń milczenia” między Tarnicą a Połoniną Caryńską i Wetlińską (przy mrozie -25 C)

      W obliczu inflacji słów – kakofonii dźwięków i chaosu znaków, cisza otwiera się jako wartość szczególna. To chyba właśnie w niej kryje się tajemnica samotnych górskich wędrówek…

      Jednak cisza nie może być celem samym w sobie. Milczenie należy traktować jako swoistą przestrzeń do zaistnienia słowa. Musi być ciszą, w której rozlegnie się wyczekiwany dźwięk. Pustelnią otwartą na wędrowca…

      W tym znaczeniu milczenie jest złotem. Ale trzeba pamiętać, ze równie dobrze może być ołowiem. Przytłaczającą atmosferą, która ciąży w relacjach z człowiekiem – ciszą tak bardzo zagęszczoną, że niewypowiadalną, bezlitośnie spychającą w przepaść samotności… Taka cisza może zmiażdżyć.

      Milczenie jest więc wartością, ale tylko tam, gdzie towarzyszy mu wyczekiwanie SPOTKANIA… Gdzie jest nieustanna otwartość na pojawienie się słowa i twarzy Drugiego.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bezosobowy zaimek „SIĘ” …i jego sztuczne brylanty

20 sty

Kryształowo oblodzone wierzby na stokach Żukowa – prawdziwe brylanty Bieszczadów…

      Powszechność użycia zaimka bezosobowego „się” w naszym języku, czy zaimka „man” w języku niemieckim, zdradza jakieś zatracenie autentyczności w naszych zachodnich kulturach. Mówi się: „takich ubrań już SIĘ nie nosi”, „takich rzeczy SIĘ nie mówi”, „tak SIĘ nie powinno myśleć” – widac tu wszędzie rozmycie własnej osoby w jakimś anonimowym tłumie. To z kolei prowadzi do snobizmów i sztucznych hierarchii ważności…

      Wtłoczeni jesteśmy w jakiś absurdalny szablon odpodmiotowienia osoby. Zdradza to istniejące w nas lęki wobec bycia sam na sam ze SWOIMI odczuciami, szczególnie wówczas, gdy nieuchronnie wiodą one w samotność, roztaczając przeszłość w kategoriach osobistych porażek i przyszłość w świetle wielkiej niewiadomej. Lęk sprawia, że człowiek czepia się wszystkiego i wszystkich – stadnym instynktem wtapia się w tłum, dopatrując się w nim jakieś nadosobowości.

      To właśnie w tym tłumie stwarzamy rzeczywistość na nowo. Tworzymy sztuczne klejnoty, nadając im najwyższą wartość. Próżność pozwala na jakiś czas uwolnić się od bolesnej prawdy o sobie. Nie bez przyczyny jednak nosi ona w swej nazwie PUSTKĘ (nie tylko w języku polskim). Potrzeba zaistnienia w tłumie wynika z jakiejś podświadomej próby zapełnienia tej próżni po prawdziwych brylantach, które są… No właśnie – czym właściwie są?…

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Europa ma zegarki, Afryka – czas…

12 sty

      Czas subiektywny jest naturalnym wytworem naszej psychiki, funkcjonującej jako sekwencja aktów odczuwających zmiany. Każdy nosi w sobie nieco inny interwał graniczny, który sprawia, że taka zmiana jest przez naszą psychikę rejestrowana, dlatego odczuwanie czasu jest dla każdego inne. Niemniej to właśnie czas wewnętrzny jest jedynym NATURALNYM czasem.

      Stworzenie zegarów, czyli przeniesienie czasów wewnętrznych na płaszczyznę pomiarów obiektywnych, uzewnętrzniło czas, a zarazem go odhumanizowało. Uczyniło zeń atrybut środowiska zewnętrznego, który – tak jak inne jego składniki – może ulegać skażeniu poprzez nakręcanie jego tempa i bezwzględną cybernetyzację.

      W ten sposób wewnętrzne zegary naszej świadomości są ignorowane, a zjawisko dostosowywania się wolniejszego czasu wewnętrznego do szybszego, daje efekt akceleratora w naszym życiu. Może stąd właśnie wzięło się afrykańskie powiedzenie, że Europa ma zegarki, a Afryka – czas.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii