RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2010

Każda droga…

30 kwi

Krzyż na rozstajach, u źródeł Strwiąża – ktoś zamieścił na nim odręcznie napisaną tabliczkę…

 

Emmanuel Levinas utrzymuje, że człowiek nie nosi w sobie „POTRZEBY Boga” – w takim znaczeniu, w jakim ma potrzebę snu czy jedzenia. Nosi natomiast w sobie „pragnienie Boga” – oczywiście chodzi o pragnienie w znaczeniu duchowym. Różnica jest zasadnicza, gdyż w istotę PRAGNIENIA wpisany jest element wolności (nie muszę pragnąć) i miłości (dokonuję wyboru tego, co mnie szczególnie pociąga). A jak to jest z potrzebą? (w rozumieniu filozofa) – czym ona jest podyktowana? KONIECZNOŚCIĄ – bo coś jest WARUNKIEM mojego funkcjonowania oraz INSTRUMENTALNOŚCIĄ – bo bez tego nie mogę przejść do rzeczy naprawdę ważnych. Pragnienie jest więc rodzajem wspaniałomyślności, podczas gdy potrzeba – interesowności.

 Podobnie jest z religią, w której wyróżnić można PRAKTYKOWANIE (jako funkcję zaspokajającą potrzebę celowości i bezpieczeństwa) oraz WIARĘ (pragnienie wyrażone miłością do drugiej osoby – Boga i człowieka). Podczas gdy religijna potrzeba tworzy często bóstwa i surowe tradycje (działa na poziomie religii prymitywnych, ale także jako „warstwa” religijności chrześcijańskiej), pragnienie jest nakierowane w stronę ciągłego poznawania i doświadczania bliskości Tego, który jest niepojęty, a w którym dostrzegamy Osobę kochającą.

 Ateizm rodzi się tam, gdzie zamiast „pragnienia” próbuje się w dziecku rozwijać „potrzebę”, podtrzymując ją dalej w duszpasterstwie dorosłych. Ateizm rośnie samoistnie na glebie wyjałowionej z pragnienia. Ksiądz Tischner nawet pisał, że ateizm jest postawą bardziej logiczną niż postawa wiary – tak jak „rozsądniejszy” jest stan obojętności od zakochania.. A jednak – konkluduje swą myśl – czym byłby świat, gdyby człowiek nie potrafił się zakochać? Czy świat nadal by istniał?… 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tajemnica i Objawienie …czyli miłość wiecznie podążająca

24 kwi

 

Wędrując przez wyludnione doliny Bieszczadów spotkać można tę samotną cerkiew w Łopience. Pośród totalnego pustkowia wyrasta jak znak wyczekującej miłości…

      Czasami stawiam sobie pytanie, dlaczego Bóg się przede mną ukrywa? Czyż nie mógłby po prostu się objawić w całej swej pełni – taki, jaki faktycznie jest? Czy musi się ze mną bawić w chowanego?… Kiedyś Kierkegaard dał na to krótką odpowiedź: Gdyby Bóg przemówił, zabiłby tym człowieka…

      Trwa więc Bóg w miłości wyczekującej, aż człowiek sam zacznie ku Niemu zmierzać. Znajome pytanie „czy ty mnie kochasz?” nie jest ani poszukiwaniem odpowiedzi, ani wyrażeniem wątpliwości – jest cichym wołaniem miłości – wciąż rosnącej …i wciąż pragnącej, by również z drugiej strony ona wzrastała i wychodziła naprzeciw.

      Jezus, trzykrotnie o to pytając, nie wątpi i nie poszukije odpowiedzi (którą przecież zna). Nie chce też przymuszać swego Ucznia do zapewnień, które nie mają większego znaczenia. Chce tylko zakrzesać ogień pragnienia miłości, która nigdy nie spocznie, bo nigdy za życia nie będzie w pełni nasycona. Kochać, to ciągle być drodze, w której człowiek sam dojrzewa do SPOTKANIA.

Ikona Matki Bożej Pięknej Miłości na surowej ścianie w cerkwi – zdaje się tu wyczekiwać każdego zbłąkanego i stęsknionego…

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kto się na nowo nie narodzi… czyli Tołstoj powtórnie odkryty

23 kwi

 

Śnieżyca wiosenna w Dwerniczku nad Sanem - tu jako symbol wewnętrznego odrodzenia (zdjęcia robiłem jakiś tydzień temu)

      Po 20 latach ponownie sięgnąłem po „Zmartwychwstanie” Lwa Tołstoja. Okazuje się, że z perspektywy późniejszego wieku zwraca się uwagę na zupełnie inne treści. Wtedy trafiała do mnie głównie sama fabuła książki (oparta na autentycznym wydarzeniu), teraz z kolei znacznie intensywniej odebrałem jej ładunek refleksyjny.

      Książę Niechludow prowadzi dość puste życie towarzyskie. Dawno zapomniał o swych młodzieńczych ideałach – stał się na wskroś oportunistą. Piastując godność ławnika w sądzie, bierze udział w rozprawie przeciwko jednej prostytutce – jak się szybko zorientował, była ona dziewczyną, którą za młodu uwiódł i porzucił. Zapada dla niej wyrok ciężkiej katorgi. Ale to dopiero początek niezwykle zajmującej opowieści, której oczywiście nie zamierzam tu streszczać.

      Powtórne czytanie książki zwróciło moją uwagę na oryginalne poglądy samego Autora, który w narracyjnych rozmyślaniach przemyca swoje spojrzenie na absurdy społecznego życia (można wśród nich znaleźć wiele analogii do dzisiejszego porządku).

      Tołstoj wskazuje bezmyślną i bezduszną biurokrację jako jedno z głównych źródeł szatańskiej machiny zła na ziemi. Dostrzega obłudę władzy, cerkwi i arystokracji. Nie głosi jednak poglądów rewolucyjnych, lecz nawołuje do przewrotu skierowanego do wewnątrz. Można powiedzieć, że Pisarz w swoisty sposób głosi Ewangelię, dopatrując się prawdziwej wartości życia w tych, którzy się na nowo zdołali narodzić.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wolność „bycia nikim”

20 kwi

 

Zarośnięty cmentarz rusiński w Stebniku (k. Ustrzyk Dolnych) – tuż pod ukraińską granicą…

      Z każdym niepowodzeniem człowiek nabiera coraz więcej rezygnacji. Z każdym poczuciem niesprawiedliwości i doświadczeniem zła jest w nim coraz więcej determinacji. Gdy rezygnacja i determinacja osiągają punkt wspólny, człowiek zdolny jest do rzeczy naprawdę wielkich!

      Punktem wyjścia do pełnego wykorzystania wewnętrznego potencjału jest nabycie zdolności „bycia nikim”. Wyzbycie się wszelkich przywiązań – do godności, tytułów, uznania i poszanowania, a nawet do planów i marzeń: jestem „nikim”, więc nic mi nie jest w stanie zagrozić.

      Być wolnym to wejść w przestrzeń „bycia nikim” na tej płaszczyźnie, która najwięcej dla mnie znaczy. Zobaczyć nicość własnej pozycji społecznej, stanu posiadania, ulotności własnych zmysłów i doczesnych pragnień.

      Wolność to budowanie takich relacji emocjonalnych, które w żywiołowym nurcie rzeki-czasu nie wzbudzają wirów – jakże częstych w przypadku pustki odczuwanej po niezrealizowanych planach lub bezpowrotnie mijających wartościach i odchodzących osobach.

 
Komentarze (24)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pogrzeb Zapomnianych i Pamiętających

15 kwi

 

Maria Kaczyńska w Ustrzykach Dolnych: 1) spotkanie z Czeczenką 2) przywitanie z gruzińską młodzieżą, która ucierpiała w wojnie   (fot.1 K.Koch, fot.2 B.Batar).

      Była zawsze taka ciepła i naturalna. W odruchach spontanicznej potrzeby jechała na kraniec Polski, by pomóc osamotnionym. W Ustrzykach była dwukrotnie. Za pierwszym razem - gdy Czeczenka z dwojgiem dzieci, przedzierając się przez granicę w Bieszczadach, trafiła do tutejszego szpitala, zrozpaczona po śmierci swej córeczki. Pierwsza Dama przyjechała wówczas z sercem i konkretną pomocą. Za drugim razem odwiedziła młodzież z Gruzji, która w Ustrzykach leczyła powojenną traumę…

       Oddając hołd Parze Prezydenckiej, składamy cześć wszystkim ofiarom Smoleńska i Katynia. Niech to będzie symboliczny pochówek tych, którzy skazani byli na zapomnienie i tych, którzy walczyli o ich pamięć. Zobaczmy co się dzieje – na pogrzeb Prezydenta przyjeżdżają najważniejsze osobistości i przywódcy mocerstw.

      Cały świat oddaje hołd nie tylko Głowie Państwa, ale również Katyniowi! W ten sposób wszyscy pomordowani Oficerowie symbolicznie uhonorowani zostaną wraz z Prezydentem w krypcie wawelskiej! Czy ktokolwiek byłby w stanie przewidzieć taki bieg wydarzeń?

 
Komentarze (16)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wobec żałoby narodowej…

10 kwi

Przebiśniegi pod cerkwią w Rabem i nagrobki na cmentarzu rusińskim w Lutowiskach 

      Wciąż nie mogę uwierzyć, że tyle szlachetnych postaci naszego życia publicznego pochłonęła ta katastrofa pod Smoleńskiem. Dokładnie w 70 lat po tamtej, cynicznie przemilczanej tragedii, dzisiaj czołowe osobistości polskiego życia łączą się z tymi 22 tysiącami Ofiar Katyńskich – już nie w modlitwie za ich dusze, lecz we wspólnym oczekiwaniu zmartwychwstania…

      Nie bez znaczenia dla katolików jest fakt, że śmierć przychodzi w dniu uroczystości Miłosierdzia Bożego – dokładnie tak, jak to było 5 lat temu, gdy odchodził Jan Paweł II – w pierwszą sobotę po Zmartwychwstaniu. Po ludzku patrząc na tę sytuację, można by wiele spekulować – „to nie jest przypadek, że akurat giną tam i w takim czasie” – słyszę wypowiedź kogoś w mediach. Jednak można też doszukiwać się tu innych znaków: jakie owoce może przynieść ta tragedia w wymiarze duchowym? Czy wobec małostkowych podziałów w naszym życiu publicznym nie czas na głębszą refleksję wobec życia i naszego w nim posłannictwa?

      Celowo powyżej notki umieściłem wykonane wczoraj zdjęcia z dwóch bieszczadzkich miejsc – Lutowisk (po bokach) i Rabego (w środku). Nagrobne figury, choć trwają w żałobie, zwrócone są już ku nowej Rzeczywistości, a kwitnące właśnie pod cerkwią przebiśniegi – dawny symbol Zmartwychwstania – mówią same za siebie…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Islamizacja Europy?… Kręta droga dialogu

09 kwi

                                   Cerkiew w Hoszowczyku i droga w kierunku Równi

      Z wielkim niepokojem obejrzałem wczoraj w TVP program Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” – temat dotyczył budowanego w Warszawie meczetu. Mój niepokój był jednak podyktowany nie tyle „islamizacją” Europy, co niezrozumiałą niechęcią (a czasem wręcz agresją) wobec zaproszonych do studia przedstawicieli islamu. Atakowali z równym impetem zarówno obrońcy europejskiej tradycji chrześcijańskiej, co spadkobiercy oświeceniowej laickości.

      Nie mogłem jednak oprzeć się wrażeniu, że ta jednostronna kampania antyislamska podszyta była jakimś głębokim lękiem i bezsilnością. Kiedy jeden z muzułmanów próbował mówić o wspólnych wartościach etycznych w islamie i chrześcijaństwie, z wielkim szacunkiem przedstawiając Jezusa jako ważnego dla muzułmanów proroka, spotkał się z obcesowym zarzutem kłamstwa. Oczywiście sam zauważyłem w jego wypowiedzi uproszczenia doktrynalne, ale wypływały one raczej z czystej intencji dialogu, niż z jakiejś perfidnej gry. Może tylko jedna wypowiedź pana Terlikowskiego z „Frondy” niosła istotną diagnozę rozbudzonych lęków Europy. Wskazywał on na faktyczne źródło zagrożenia – drastyczny spadek urodzin wśród europejczyków (który powoduje dziurę demograficzną, zapełnianą przez imigrantów islamskich), a także brutalną i programową laicyzację (która spłyciła naszą kulturę do tego stopnia, że wzbudzony został autentyczny głód religii, skutkujący przechodzeniem na islam).

      Skąd ten strach przed islamską religijnością, która przecież potencjalnie może nieść bogate wartości moralne – jeśli tylko jej wyznawcy sięgają do Koranu po to, co buduje i uszlachetnia, a nie są przez bezsilność popychani w stronę nienawiści. Wiemy przecież, że każde pisma religijne można wykorzystać też w drugą stronę, wywołując religijną pożogę (ufam, że ten rodzaj błędów chrześcijaństwo ma już za sobą).  Dlaczego Polska, mimo przyjęcia w XVI wieku tylu wyklętych „heretyków”, zachowała najgłębszą tożsamość katolicką w Europie? Myślę, że to właśnie otwartość dialogu wzmacnia każdą wyznawaną wartość. Tylko szacunek dla drugiej osoby i miłość realizowana ponad doktrynami może zapobiec eskalacji religijnych konfliktów, które zawsze niosły najgorszy rodzaj spustoszenia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii