RSS
 

Archiwum - Listopad, 2010

Ateizm jako mur i pomost …czyli słowo o pustyni oczyszczającej

22 lis

Istnieją formy życia, które szczególnie upodobały sobie swoiste „mikropustynie” – rozchodnik na przykościelnym murku w Ropie, Beskid Niski (oraz tamtejsze figury Maryi i Jezusa)

      Paul Ricoeur w książce „Egzystencja i hermeneutyka” tworzy ciekawą triadę: religia-ateizm-wiara, którą przejść trzeba, aby wniknąć w pełną dojrzałość i autentyczność relacji z rzeczywistością transcendentalną. Według autora jest to zresztą proces nieuchronny w naszej historii. Kontestacja religii zaczęła się jeszcze przed kantowskim racjonalizmem, a skierowana była bardziej przeciwko scholastycznym „idolom”, niż przeciwko samemu Bogu.
      Ateizm jawi się tu jako mur oddzielający, a zarazem pomost łączący między religią a wiarą – pojmowanymi w kontekście czasowym (jako proces przenikania jednej w drugą) i w kontekście przestrzennym (jako strefa aktywności w zakresie jednej i drugiej). Ricoeur wskazuje, że współczesny nihilizm nie jest dzieckiem ateizmu, lecz naturalną konsekwencją metafizyki opartej na pogardzie wobec ludzkich pragnień i całej doczesności. Jednak nihilizm nie wytwarza nicości – jest tylko aktem jej „dotykania” poprzez obnażenie wytworzonych wcześniej iluzji.
      Autor koncentruje się na dwóch nurtach atakujących tradycyjne wartości: na filozofii Nietzschego (wysuwającego wolę ponad dobro, które według niego uległo dewaluacji) i na psychoanalizie Freuda (wskazującego superego jako sublimację nieuświadomionych lęków i niemocy). Freud mówi o nihilizmie jako „syndromie żałoby po ojcu”. Według niego stan taki następuje wtedy, gdy człowiek uświadamia sobie, że Bóg był tylko sublimacją pragnień i przeniesienia relacji wobec własnego ojca na ukształtowany obraz Boga (u młodego człowieka też załamuje się jakiś idealizm, gdy zaczyna odkrywać sprzeczności między ideą a realnością rodzica).
      Jednak wszelkie uświadomienie sobie projekcji to proces oczyszczający z fałszywego wizerunku. W ten sposób człowiek wychodzi z „Egiptu religii” i zmierzając przez „pustynię ateizmu” prowadzony jest do „Ziemi Obiecanej”, którą stanowi autentyczna wiara.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Od tęsknoty do nadziei

06 lis

Brzask nad Połoniną Caryńską

       „Hinter jeder Sucht ist eine Sehnsucht” (za każdym uzależnieniem kryje się jakaś tęsknota) – głęboko utkwiło mi to niemieckie powiedzenie (już nie pamiętam czyje), gdyż pozwala ono nie tylko inaczej spojrzeć na źródła uzależnień (takie jak alkoholizm, seksoholizm czy inne „holizmy”), ale daje też do myślenia, jak zwodnicze bywają wszelkie surogaty miłości i nadziei, czasem podawane nawet w opakowaniu wyszukanej psychologii czy religii.

      Lecz uwikłania rodzą się również z sytuacji pozornie pozytywnych – np. z zachłyśnięć odczuwaną wolnością. Tu również obecne są jakieś tęsknoty ducha, które wymuszają rozwiązania szybkie i łatwe, a tym samym deformujące i spłycające. Ciekawe doświadczenie w tej materii przeczytałem u czeskiego duchownego, Tomasa Halika, który po 1989 roku zobaczył wokół siebie eksplozję wolności i nadziei, do której szybko się rozczarował, bo pewne posunięcia w Kościele szybko zaczęły przypominać dawne decyzje na szczeblu partii…

      Dzieje się tak za sprawą dość uniwersalnej cechy ludzkiej, która w klimacie pełnego bezpieczeństwa i komfortu zaczyna budować wokół siebie gmach zaufania do własnej prawdy – nie zważając na to, że taka postawa jest bardziej WŁASNĄ niż PRAWDZIWĄ. Ale nawet w takich sytuacjach ks. Halik dostrzega biblijną nadzieję, wyrażoną w Księdze Jonasza, który został połknięty przez wieloryba w konkretnym celu – by zostać przeniesiony na inne, nieznane miejsce. To właśnie ciemność wnętrzności wieloryba doskonale oczyszcza z owej „własności prawdy”, pozbawiając połkniętego pewników, a wyposażając go w autentyczną nadzieję…

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii