RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2011

W grobowcu zniewolonej myśli…

30 sie

    

Piwniczki w Bieszczadach stanowią zasypany i zarośnięty, ukryty świat podziemia… Od lewej: Tarnawa, Berehy (piwniczka wypełniona kośćmi), Stebnik.

 

      Strukturalizm, który postuluje budowanie płaszczyzny poznania przedmiotu zawsze w kontekście jakieś zależności, z założenia stanowił właściwą odpowiedź na pozytywistyczną analitykę, atomizującą wszystko do wyizolowanej wiedzy cząstkowej. Strukturalizm dawał więc pewną przeciwwagę w postaci myślenia syntetycznego. Z czasem jednak, poprzez rozwinięcie idei kontekstowości, doprowadził do deprecjacji roli podmiotu. Zbiegło się to z panującymi już wcześniej tendencjami, w których nauka całkowicie zrezygnowała z transcendentalnego wymiaru istnienia. I nie chodzi tu tylko o zwykłe branie w nawias rzeczy, co do których się nie ma pewności (to akurat jest podejście bardzo zdrowe w rozumowaniu). Chodzi o ideologiczne WYKLUCZENIE transcendencji – również w podejściu do tak podstawowej kwestii, jaką stanowi własna tożsamość, własne „ja”. Człowiek zaczął być postrzegany jako „jednostka ekonomiczna” (w kontekście socjologicznym), czy swoista „maszyna pragnąca” (w aspekcie psychologicznym)…

      Zatrzasnęliśmy się w piwnicy bez okien, gdzie mamy kontakt wyłącznie z tą rzeczywistością, której można dotknąć – niestety tak określony zakres bytu jest bardzo ograniczony i jednorodny. Brak okna i niemożność spojrzenia choć na kawałek nieba sprawia, że człowiek woli wmówić sobie, że: 1) piwnica to cały świat …albo też, że: 2) piwnica to zwykła iluzja. Jedno i drugie prowadzi do jeszcze większego wyizolowania. Zaczęliśmy szukać okna, ale nie tam, gdzie ono mogłoby istnieć. Szukamy więc w glebie fizykalizmów, biologizmów i psychologizmów. Przestaliśmy pytać o samego człowieka. Przedmiotem badań stały się więc materiały, gatunki i procesy. A tutaj nawet epokowe odkrycia – jak pisał Levinas – nie potrafią poruszać się na płaszczyźnie styku nieba i ziemi, lecz wyznaczają granicę „tego samego”, bo na dobre ugrzęzły w pułapce samej tylko przyrody.

      W takim kontekście słowa Gagarina, który z przestrzeni kosmicznej zakomunikował, że w niebie nie znalazł żadnego Boga, można traktować bardziej poważnie, niż czyniła to naiwna ideologia. Mianowicie stały się one wyznacznikiem, że ten kierunek poszukiwań, choćby wykraczał daleko w kosmos, jest grzebaniem wciąż w tej samej skrzyni. Ponadto osiągnięty został swoisty stan „nieważkości”, w którym doszło do zerwania kontaktu z grawitacją transcendencji, a to z kolei pozbawiło człowieka jakichkolwiek punktów odniesienia, zawieszając go na dobre w jałowej próżni. Tutaj właśnie człowiek dał się zamurować w grobowcu bez drzwi i okien – gdzie się nie zwrócić, tam tylko same kości i kamienie.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Twarz poza fizjonomią, poznanie poza ontologią…

18 sie

Hucuł i hucułka – twarze z pamięci na szkło przelane (miniaturki z mojej ściany)…

 

Immanuel Levinas zwrócił uwagę na rzecz bardzo ciekawą: kiedy z kimś rozmawiam, mogę skoncentrować się na twarzy jako poszczególnych częściach oblicza (oczy, nos, usta), ale mogę też wejść w głębię osoby, w której twarz zatraca swoją „przedmiotowość”, nabierając w pełni osobowego wymiaru. „Najlepszym sposobem spotkania bliźniego jest niezauważanie nawet koloru jego oczu” – pisał, wskazując na transcendentalną istotę „twarzy” (pojmowanej jako duchowe oblicze człowieka). Kiedy człowiek nie potrafi przebić się przez sito percepcji, grzęznąc w szczegółach anatomicznych, fizjologicznych czy fizjonomicznych, a nawet charakterologicznych, zatraca możliwość wejścia w kontakt duchowy, transcendentalny. I odwrotnie – gdy wchodzimy w głębię intencji, pragnień i przeżyć drugiego człowieka, stajemy wobec czegoś, co nas bez reszty pochłania, a zarazem jakby przerasta – wobec tego „TY”, które zostaje przyswojone jako niepodzielne „JA”. Levinas określa to mianem „ogołocenia” lub „nagości twarzy”.

W doświadczeniu tym pojawia się zupełnie nowy wymiar bycia z „innym”, za którego zaczynam się czuć odpowiedzialny. W tym samym aspekcie Levinas pojmuje „bojaźń Bożą”, która nie jest żadnym lękiem, lecz troską o drugą osobę – troskę o Boga w człowieku i o człowieka w Bogu. „Oczekiwanie Boga przekształca się w bliskość drugiego człowieka, jak ten lęk – niepodobny ani do przerażenia w obliczu Sacrum, ani do trwogi w obliczu Nicości, staje się lękiem o bliźniego.” – pisze w innym miejscu Levinas. Znika więc w tej relacji zarówno typowo ludzki wymiar uwielbienia przez usakralnienie, jak też poniżenia przez unicestwienie. A dzieje się tak dlatego, że potrzeba zostaje wyparta przez pragnienie. Podczas gdy POTRZEBA po zaspokojeniu przestaje istnieć (po zjedzeniu ciastka można czuć nawet przez jakiś czas niechęć do owego ciastka), PRAGNIENIE wręcz przeciwnie – im głębiej spełniane, tym większe się staje. Innymi słowy potrzeba pochłania coś lub kogoś, aby być „Z”, natomiast w pragnieniu zbliżanie jest oddalaniem – nasycenie głodu jest tylko jego wzmożeniem. Tutaj Levinas przekracza granice filozofii dialogu, wchodząc w głębie mistyki Eckharta.

Transcendencja według Levinasa ma wymiar etyczny, nie intencjonalny. Dlatego pragnienie i miłość są tu doskonalsze od samego spełnienia. Alternatywa bytu i nicości nie jest ostateczna – mówią komentatorzy Levinasa. Realizuję dobro nie dla ocalenia samego siebie, ale przez wzgląd na tęsknotę za samym dobrem. W ten właśnie sposób „Bóg nawiedza myśl”. Istnieje przepaść między ideą Boga a Jego transcendentalnym doświadczeniem. Dlatego traci sens pytanie „kim jest Bóg”, bo w ludzkim wymiarze nie tylko niemożliwa jest odpowiedź, ale nawet jej teoretyczne udzielenie rozmijałoby się totalnie z wewnętrzną potrzebą „bycia dla”. Tylko to ostatnie daje poczucie spełnienia, a poprzez spełnienie – doświadczenia Niepoznawalnego. Filozofia zatoczyła tu obszerne koło, wracając do kantowskiego pryzmatu metafizyki, w której etyka dominuje nad ontologią, a wewnętrzne doświadczenie nad poznaniem.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wielopojęciowość pojęcia, czyli o wirującej kulistości słów…

03 sie

 

Bieszczadzki GOPR w akcji: Przełęcz pod Tarnicą (sezonowa baza GOPR) …i w okopach z I wojny światowej na Bukowym Berdzie.

 

W KULISTOŚCI POJĘĆ

 

Żyjemy pośród pojęć – tak różnie pojętych,

jak nieskończone płaszczyzny symetrii,

które wciąż inaczej kulę przecinają…

 

Wiara – obowiązek, mawiała tradycja…

ale także imperatyw Kanta, który skutek odrzucał

- wpatrzony w intencję: wiara-PRZYMUSZENIE

 

Wiara jest wiedzą dla wtajemniczonych,

głosili gnostycy, głoszą też „gorliwi”,

co plują w niewiarę: wiara-OŚWIECENIE

 

Wiara – światło Stwórcy, wprost z duszy bijące,

tylko przez nie widzieć i rozumieć można

- św. Augustyn prawił: wiara-uŁASKAwienie

 

Wiara jest harmonią – ducha i materii,

w niej dusza z ciałem zespolić się może

- nauczał św. Tomasz: wiara-ZJEDNOCZENIE.

 

Wiara żyje siłą własnych możliwości,

budził nadczłowieka Nietzsche w zagubionych,

tak bardzo bezsilna, gdy z siłą się wiąże: wiara-POKUSZENIE

 

Wiara jest wędrowaniem poza własne miejsce,

drogą która wiedzie poza wyobraźnię

- pisał Gabriel Marcel: wiara-PODĄŻANIE

 

Wiara jest gdy kamieniem sobie nogę ktoś zrani

i wie, że po to jest kamień, inaczej być nie może

- medytował Miłosz: wiara-UZASADNIENIE.

 

Wiara jest wojną wobec tego świata,

nad złem królowaniem, błądzących wygnaniem

- krzyczy ksiądz Natanek: wiara-to-SPALENIE

 

Wiara jest szukaniem, mówią agnostycy,

stawiając pytajnik na ołtarzu życia,

wykrzyknik porzucając: wiara-ZAPYTANIE.

 

Wiara jest dialogiem, który nie ma kresu,

szukaniem osoby w zagubieniu bytu…

- rzekłby Józef Tischner: wiara to ZBLIŻENIE

 

Wiara jest otwarciem na przestrzeń nadziei,

uznaniem ciemności za przejazd przez tunel

- głosi Tomaś Halik: wiara-ZAUFANIE…

 

Długo można wymieniać, stawiając syntezy,

z których każda inaczej widzi axis mundi

czy jednak wszystkie nie stanowią jedni: wirującej-KULI?…

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii