RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2012

Co nas skłania do pytania? …czyli o różnym sensie pytajników

17 kwi

 

Przygarnięta przeze mnie kawka ze złamanym skrzydłem… Ciekawe, czy ona stawia sobie jakieś pytania? :)

 

W każdym pytaniu zawarta jest jakaś prośba – pisał kiedyś ks. Tischner – ta zaś wynika z biedy tego świata. Gdyby nie było biedy, nie byłoby próśb ani pytań. Polemizowałbym tu jednak z tak postawioną tezą, bo przecież pytanie jest też okazaniem bliskości – przez otwartość skierowanego zapytania odsłaniam swoją ufność i wyrażam potrzebę wejścia w bliską relację wobec osoby, do której się zwracam. Pytanie może też być sposobem obcowania z tajemnicą – im bardziej brakuje mi odpowiedzi, tym głębiej wnikam w przestrzeń Transcendencji, przekraczając w ten sposób samego siebie. Takie pytania wcale nie muszą być zwieńczone odpowiedzią. Samo ich postawienie konstytuuje w człowieku nową jakość bycia, nadając życiu sens.

 

Istnieją też sytuacje odwrotne, w których wszelkie pytania gasną – i to wcale nie z powodu nasycenia się Prawdą. Myślę o rzeczywistości totalitarnej, w której tyrania tłumi w zarodku wszystko, co tylko kończy się pytajnikiem. I nie ma znaczenia, czy będzie to tyrania reżymu komunistycznego, czy władza inkwizycji – w każdej z tych sytuacji wchodzimy w stan radykalnej „biedy” pozbawionej pytań. Każde prawdziwe pytanie płynie z pragnienia – i jest tym pragnieniem nasłuchiwane, jeśli tylko ma przynieść dobry owoc. Jednak pytanie może mieć też postać żądania, gdy postawione zostaje w formie przesłuchania. Może też płynąć ze złośliwości, motywowanej zazdrością lub inną niechęcią powodującą wewnętrzne zatrzaśnięcie się na głos drugiego – takie pytanie przyjmuje np. barwę ironii.

 

Pytania coraz częściej używane są też jako wypełniacz pustki, padając w klimacie konwersacji lub zabawy, która ma być lekiem na bolesną nudę. W mediach stanowią one często kanwę dla różnych komercyjnych programów typu „tok-show”. Tak więc pytanie niejedno ma imię. To my za każdym razem nadajemy mu wartość – przede wszystkim poprzez ładunek autentyczności. Tam, gdzie pytanie rozmija się ze szczerym wyrażeniem pragnienia, tam brzęczy ono jak cymbał pusty, który może dać tylko efekt zagłuszenia.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bełżec – zaginione klucze nadziei…

11 kwi

Po lewej klucze do domów, które już nigdy nie zostały nimi otworzone, u góry – żużlowe pole kryjące szczątki pomordowanych, z prawej – korytarz symbolizujący ostatnią drogę w mrok śmierci

 

           Wczoraj, wracając z Zamojszczyzny w Bieszczady, wstąpiłem do obozu zagłady w Bełżcu. Po przekroczeniu murów, uderzającym widokiem było ogromne pole wyłożone żużlową spieką z huty – wrażenie gigantycznego pogorzeliska. To miejsce składowania zwłok, stanowiące grób 600 tysięcy istnień ludzkich – tyle światów uległo tam zagładzie w ciągu niespełna półtora roku (1941-42). Najbardziej wstrząsające było dla mnie zestawienie rodzinnych fotografii, śmiejących się dzieci ze stosem kluczy (do domów, które raz na zawsze zostały za nimi zatrzaśnięte) i butów, które przeszły swą ostatnią drogę…

 

Wyrwani ze snu, oderwani od stołów, bici i poniżani – wepchnięci do wagonów. Musieli wpierw przebyć setki kilometrów w nieludzkich warunkach – z terenu od wschodnich rubieży Polski (były transporty z Kołomyi) aż po Górny Śląsk (znalazłem transport z Mysłowic). Dzisiejsze żużlowisko jest symbolem brutalnego i doszczętnego wypalenia ich świata, ale też wypalenia nadziei. W to zgliszcze prowadzi dziś chodnik, który stopniowo przechodzi w klaustrofobiczną szczelinę, choć w małej cząstce oddając poczucie ostatniej drogi, z której nie było już odwrotu – drogi z zanikającym światłem nadziei, co symbolizują coraz wyższe ściany korytarza…

 

Uzasadnioną surowość bunkra ma również hala wystawiennicza, gdzie zgromadzono zdjęcia, buty, a nawet stosy glinianych numerków szatnianych, które stwarzały ostatnią iluzję przetrwania. W zimnym półmroku budynku rozlegają się głosy w różnych językach – to świadectwa składane po polsku, angielsku, niemiecku… Rozlegają się z rozstawionych po kątach głośników i mieszają się ze sobą w głuchym echu – niczym skargi duchów… Patrzyłem w twarze roześmianych esesmanów i nie mogłem zrozumieć, skąd wzięła się tak potworna bezwzględność – przecież i oni wzrastali w jakichś rodzinach. W granicach tej zbrodni nie mieści się już nawet zwykły odruch oburzenia czy osądzenia. Pozostaje tylko głęboki szok i totalne niezrozumienie wobec oprawców, a przede wszystkim wewnętrzny płacz w obliczu gehenny tylu żydowskich rodzin…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Między Światłem a osiołkiem, czyli między różańcem a Palmową Niedzielą…

02 kwi

 

Tajemnice Światła pod organami w ustrzyckim kościele

 

Co mają wspólnego różańcowe Tajemnice Światła z Niedzielą Palmową?… W naszym kościele nad organami zamieszczono kiedyś pięć ilustracji do nowej części różańca, zwanej Tajemnicami Światła. Stały się one doskonałym uzupełnieniem całości – a wszystko za sprawą Jana Pawła II, którego siódmą rocznicę śmierci właśnie dzisiaj obchodzimy. Kontemplując te tajemnice, poczułem jak głęboko się ze sobą łączą, a całość wpisuje się w wymowę tej Palmowej Niedzieli. Co takiego szczególnego można z nich odczytać?…

 

 Znajdujemy tu najważniejsze punkty duchowego życia Jezusa przed Jego pojmaniem i męką – punkty, które jednocześnie stanowić powinny trzon życia każdego chrześcijanina:

1) Chrzest – WODA jako wyraz obmycia z ziemskich brudów,

2) Cud w Kanie Galilejskiej – WINO jako symbol miłości, która zrodzić się może tylko z czystego serca (stąd wino z wody),

3) Głoszenie nauki o Królestwie Bożym – SŁOWO będące nośnikiem nadziei, może ono wypływać tylko z miłości (znowu więc kolejna tajemnica wynika z poprzedniej),

4) Przemienienie na Górze Tabor – ŚWIATŁO jest efektem napełnienia się Jezusa (jako człowieka) Słowem Bożym (odniesienie do poprzedniej Tajemnicy), które w fizycznej postaci Jezusa dokonuje cudownej przemiany,

5) Ustanowienie Eucharystii – CHLEB jako wyraz obecności Bożej w naszej codzienności – obecności wynikającej ze Światła, jakie w nas zostało rozniecone.

 

Jak woda chrztu sprawia, że duch może wyłonić się z materii, tak Chleb Eucharystyczny staje się zanurzeniem Boga w tym, co materialne, aby światu widzialnemu nadać zupełnie nowy wymiar istnienia. Tajemnice Światła zataczają tu jakieś mistyczne koło pomiędzy duchem i materią, uświęcając całe stworzenie obecnością Boga w Jezusie Chrystusie. Podobną klamrę spinającą dostrzegam w Niedzieli Palmowej, która przez ziemskie uwielbienie Chrystusa wchodzącego w przestrzeń człowieka, staje się jednocześnie zapowiedzią Jego chwały wiecznej – wyrażonej jednak nie w tym, co tronujące wzniosłością, ale w tym, co uniżone prostotą i cierpliwością (symbol biblijnego osiołka).

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii