RSS
 

W pułapce wolności, czyli o zacieraniu punktów granicznych…

12 gru

Tak jak istnieje potrzeba zachowania bariery między człowiekiem a niedźwiedziem, tak istnieje konieczność utrzymania granic między różnymi sferami życia… (Strefa niedźwiedzich gawr na Żukowie k. Ustrzyk Dolnych)

Pozwólcie, że na początek wymienię parę oderwanych od siebie faktów. Ciekaw jestem, czy potraficie znaleźć w nich jakiś wspólny mianownik? Właśnie mamy połowę adwentu – włączam radio lub wchodzę do supermaketu i wszędzie słyszę kolędy, a przecież pamiętam, że w mojej młodości wolno je było grać i śpiewać dopiero po wigilijnej wieczerzy. Gdzieś w ramach reklamy wyrobów masarskich ktoś organizuje „zmyślną” stajenkę z …wędlin (Maryja z kiełbaski, Józef z krupnioka, a Dzieciątko z sardelka – przyciąga wzrok, bo tego jeszcze nie było). Otwieram internet i czytam, że w pewnym kościele zorganizowano pokaz mody przy „muzyce” techno. Czytam też, że dziecko powinno być wychowywane aseksualnie, aby w przyszłości samo sobie płeć mogło wybrać…  Ktoś w teatrze na scenie załatwia swoją fizjologię, jakiś przełożony nakazuje urzędnikom pełnić służbę w mikołajowych czapeczkach, jeszcze ktoś inny wsadza polskie flagi w odchody lub czyni z godła karykaturę. Co wspólnego mają te wszystkie zjawiska?…

Nie, wcale nie będę teraz nikogo moralizował, nie o to chodzi. Nie zamierzam też się na nic oburzać czy kogokolwiek potępiać. Warto natomiast zastanowić się nad jednym: czy współczesna rzeczywistość nie zatraca wyraźnych granic, które kiedyś były nienaruszalne? Istniały przecież wyraźne słupy w rocznym cyklu obrzędowo-religijnym. Kościelne mury oddzielały sacrum od profanum. Wartości patriotyczne wymagały stosownej oprawy, która sprawiała, że szacunek wobec godła i flagi stawał się pamięcią wobec poległych i solidarnością z żyjącymi. Sztuka miała wznosić człowieka na wyższy poziom, musiała więc sama się wyraźnie wzbijać ponad przyziemną powłokę bytowania – a jeśli się do niej odnosiła, to tylko po to, aby ją natchnąć refleksją i uskrzydlić.  Nikt też o zdrowych zmysłach nie pomyślałby, żeby nie dostrzegać różnic płynących z płciowości. Urząd był urzędem, kościół – kościołem, a cyrk – cyrkiem.

Pewnie jeszcze długo można by podobne sytuacje mnożyć, bo dzisiejszy świat, przy całej swej różnorodności, coraz bardziej przypomina zmiksowany przecier, w którym próżno by szukać całych kawałków owoców. A jak wiemy z dzieciństwa, taka zhomogenizowana papka nie ma ani smaku, ani przyjemnego wyglądu. Człowiek wykazuje wrodzoną skłonność do ciągłego przełamywania barier – i to akurat jest wielką jego zaletą. Ale wpada przy tym w pułapkę, gdy z tej swojej możliwości czyni główny cel. Lewitując na skrzydłach swojej wolności, zrywa najpierw z nienaruszalnymi punktami odniesienia. Wszystko zaczyna być względne. Relatywność dotyczy nie tylko prawa do subiektywnego określania przedmiotów, ale również odniesienia do własnego ciała, a przede wszystkim potrzeby ciągłego przewartościowywania tego, co dotychczas miało jakąkolwiek wartość. Bo przecież każda granica postrzegana jest wtedy jako zamach na własną wolność. Paradoksem tej sytuacji jest jednak to, że czyniąc z tej wolności bożka XXI wieku, popadamy w coraz większą niewolę.

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Socjologia, Życie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~nasumi

    12 grudnia 2013 o 20:59

    nic się Panie Kolego nie zmieniło… jak było, tak jest… szacunek się należy…. dalej… i nacjom, i flagom, i godłom.. i sam Pan wiesz którym… przecież pokazują którym, a które można se wsadzić… niech kto spróbuje wsadzić Gwiazde Dawida, albo Półksiężyca… i to ma być bochater sponsora?… zresztą własnych, to i sam bym nie wsadził :)))

     
    • ~Beszad

      12 grudnia 2013 o 22:45

      …”bohater sponsora”? Nie bardzo rozumiem – proszę jaśniej. :) A że nic się nie zmieniło? Pewnie w naturze ludzkiej rzeczywiście niewiele. Ale w naszych odniesieniach to już nie ta sama planeta…

       
      • ~nasumi

        14 grudnia 2013 o 19:14

        sponsor bochaterów ma wielu… i nazywa ich śpiochami :)

         
        • ~Beszad

          15 grudnia 2013 o 12:11

          A, chyba już wiem o co idzie… Tylko, że to chyba niezbyt wpisuje się w ów temat. ;)

           
  2. ~jola

    12 grudnia 2013 o 16:18

    bo to o swobodę nieskrepowana i niczym nieograniczona chodzi a nie o wolność. I stąd brak barier , Wolność zawsze idzie( a przynajmniej powinna iść ex definitione) z odpowiedzialnością

     
    • ~Beszad

      12 grudnia 2013 o 16:24

      No tak, odpowiedzialność powinna być nieodłącznym składnikiem wolności. Każdy jednak inaczej tę odpowiedzialność rozumie. Przykład z odbieranym dzieckiem: „jako urzędnik jestem odpowiedzialny za dziecko, więc odbieram je rodzicom, bo nie ma u nich dostatecznych warunków”. Brak rozeznania może sprawić, że pozornie dobre intencje zamieniają się w zło, które potem rodzi następne zło.