RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2015

Proroctwa spod wiejskiej strzechy…

26 gru

2015_12_Proroctwa_Wernyhory

Manuskrypt z proroctwem, który znalazłem w starej książce (po lewej – również ze znanymi proroctwami). Książka przechowywana była w wiejskiej chałupie na Zamojszczyźnie – wieś Mircze przy obecnej granicy z Ukrainą. Całość należała do Marii Żurowicz – siostry pra-pra-dziadka mojej Żony (tekst ten można datować na początek XX wieku – był prawdopodobnie jedną z kopii przepisywanych i wśród ludu rozpowszechnianych)

W dzisiejszym liście Rektora KUL padły ważne słowa o patriotyzmie, który powinien być zdrową podstawą każdego narodu, zabezpieczając przed dwiema niebezpiecznymi skrajnościami: szowinizmem i kosmopolityzmem. Patriotyzm to traktowanie Ojczyzny w kategoriach swoistej „rodziny”, w której ważne są więzy ze współcześnie żyjącymi – jak też z tymi, którzy już przeminęli – a także z tymi, którzy po nas nadejdą. Takie odniesienie do ojczyzny jest też w nierozerwalny sposób związane z wyrazistym światem wartości, które są nienaruszalne i nie mogą podlegać relatywizacji. Zapobiega to zarówno radykalizacji pewnych idei, jak też ich rozmiękczaniu. Znajdziemy wśród nich stosunek do życia, do drugiego człowieka, do Boga i do etosu Prawdy, który mieści w sobie poczucie honoru…

Jakiś czas temu, podczas pobytu na wschodniej Zamojszczyźnie (przygraniczny rejon Hrubieszowa), wpadł mi w ręce ciekawy manuskrypt, skrzętnie przechowywany w jednej z chłopskich chałup – włożony w równie zniszczoną książeczkę o tytule: „Mądra rozmowa Królowej ze Sabby z królem Salomonem, około roku 875 przed narodzeniem Chrystusa Pana” (pisownia oryginalna), wydanej w Warszawie, nakładem E. Raczyńskiej, w roku 1906. Włożony doń rękopis z moich wyliczeń można datować na początek XX wieku (ale tutaj pewności nie mam – szacunkowe określenie jego czasu powstania opieram wyłącznie na życiorysie osoby, która go przechowywała i następnym pokoleniom przekazała). Według rękopisu tekst ów przypisywany jest  Wernyhorze – zaś po sprawdzeniu ten sam tekst znalazłem pod nazwą „Przepowiedni z Tęgoborza, datowanej na czas międzywojnia.  Zarówno książka, jak i kartka z odręcznie przepisanym proroctwem znajdują się w stanie dalece posuniętego zużycia – jakby po wielokroć były odczytywane…

Poniżej zamieszczam pełną treść manuskryptu, z zaznaczeniem słów niepewnych (?) – brakujących, słabo czytelnych lub przepisanych z domniemanym błędem. Przy okazji będę wdzięczny za każdą pomoc we rozszyfrowaniu tych wątpliwych fragmentów. Oczywistą naszą skłonnością jest próba odniesienia takich tekstów do historii i czasów współczesnych. Z pewnością ciekawa będzie przygoda zmierzenia się z dopasowaniem symboliki do minionych i obecnych wydarzeń. Chętnie poznam Waszą interpretację tych słów. Trzeba jednak wiedzieć, że treść takich „proroctw” w czasach rozbiorów miała służyć głównie „pokrzepieniu serc” Polaków, wśród których patriotyzm był jeszcze wartością niekwestionowaną. Tak więc jeszcze ciekawszą i poważniejszą przygodą z pewnością będzie próba odczytania, jakie wizje i tęsknoty ów tekst mógł wyrażać. W tym celu konieczne będzie wejście w mentalność i zakres wiedzy jego Autora, jak też porównanie symboliki z całym kontekstem historycznym. A oto pełny tekst, jaki udało mi się odczytać:

Trudno ludzkie ustalić losy, gdy zmienność warunków odmienia dziś to, co wczoraj trwałym było, a jutro istnieć przestaje. Oto powiadam wam:

1)     W dwa lat dziesiątki nastaną te pory. Gdy z nieba ogień wytryśnie. Spełnią się wtedy pieśni Wernyhory. Świat cały krwią się zachłyśnie.

2)     Polska powstanie ze świata pożogi. Dwa orły padną rozbite. Lecz długi jeszcze los jej jest złowrogi. Marzenia ciągle niezbyte.

3)     Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce trwać będą cierpienia ludu. Na końcu przyjdzie jedno Wielkie Serce. I samo dokona cudu.

4)     Gdy czarny orzeł znak Krzyża splugawi, skrzydła rozstawi (?) złowieszcze. Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi. Siła przed prawem jest jeszcze.

5)     Lecz czarny orzeł wyjdzie na rozstaje, gdy oczy na wschód odwróci. Krzyżackie niosąc swoje obyczaje, z łamanym skrzydłem powróci.

6)     Krzyż splugawiony razem z młotem padnie. Zaborcom nic nie zostanie. Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie. A w Gdańsku nasz port powstanie.

7)     W ciężkich zmaganiach z butą Teutona Świat znów się krwią zarumieni. Gdy północ wschodem będzie zagrożona – w poczwórną jedność się zmieni.

8)     Lew na zachodzie nikczemnie zdradzony. Przez swego wyzwoleńca. Złączą się z kogutem dla Lewka obrony (?) Na tron wprowadzi młodzieńca.

9)     Złamana siła mącicieli świata. Tym razem będzie na wieki. Rękę wyciągnie brat do swego brata. Wróg w kraj odejdzie daleki.

10)  U wschodu słońca młot będzie złamany. Pożarem step jest objęty. Gdy orzeł z młotem zajdzie w cudze łany. Nad rzeką w pień wycięty.

11)  Bitna Białoruś, bujne Zaporoże pod Polski dążą sztandary.. Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze. Wracając na szlak nasz stary.

12)  Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy. To Europy bastiony. (…) ?

13)  Warszawa środkiem ustali się świata. Lecz Polski trzy są stolice. Dalekie błota porzuci Azjata. A smok odnowi swe lice.

14)  Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie. Dunaj w przepychu znów tonie.  A kiedy pokój nastąpi w Warszawie. Trzech królów poi w nim konie.

15)  Trzy rzeki  świata dadzą trzy korony Pomazańcowi z Krakowa. Cztery na krańcach sojusznicze strony przysięgi złożą mu słowa.

16)  Węgier z Polakiem gdy połączą dłonie. Trzy kraje razem z Romunją (?) Przy majestacie polskiego tronu wieczną połączą się unją (?)

17)  A krymski Tatar gdy dojdzie do rzeki. Choć wiary swej nie zmienia. Polski potężnej uprosi opieki. I wierną (?) będzie ta ziemia.

18)  Powstanie Polska od morza do morza. Czekajcie na to pół wieku. Chronić nas będzie stale Łaska Boża. Więc cierp i módl się człowieku.

 

Pesymizm jako rozbieg skoku w przestrzeń nadziei…

20 gru

2012_12_Ustjanowa_TUNELNa zdjęciach z dzisiejszej wędrówki – przemijający świat Ustjanowej Dolnej. Tory wiodą już dziś donikąd (suche dziewanny sterczą przy torowisku niczym świece ustawione na pamiątkę bezpowrotnie minionych światów). Tunel pod torami wiedzie już tylko w krainę dzikiej kniei, którą porosły dawne przysiółki. Stary budynek kolejowy mógłby jeszcze służyć jakiemuś zbłąkanemu pustelnikowi. Maleńki wychodek – jak symbol przyziemnej egzystencji – przerwanej, bo przestał być potrzebny… Znaleziona tu podkowa może być zapowiedzią szczęścia, które jednak nie należy już chyba do tego świata…

Bardzo lubię fotografować stare rudery – rozpadające się chałupy, spróchniałe i opustoszałe cerkwie – wszystko, co świadczy o przemijalności i kruchości tego istnienia, Ktoś mi kiedyś powiedział, że musi być we mnie ogromny ładunek pesymizmu, skoro tak mnie do tych widoków ciągnie. Zastanowiło mnie to wówczas, ale po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że owszem – tylko, że jest to szczególny rodzaj pesymistycznego spojrzenia na świat. Wszak pesymizm jest nieodzownym etapem drogi wiodącej ku nadziei – będącej dokładną odwrotnością optymizmu! Niektórych dziwi przeciwstawianie nadziei optymizmowi, ale to bardzo ważne rozróżnienie, które obejmuje zarówno kierunek drogi, jak i sposób jej przeżywania – podczas gdy optymizm głosi rozwiązanie każdego problemu, nadzieja tłumaczy jego sens. Optymizm skierowany jest zawsze pod nogi, zaś nadzieja ku horyzontom.

Wróćmy jednak do pesymizmu. Chodzi oczywiście o taki pesymizm, który nie jest totalną negacją wszelkiego szczęścia i sensu. Ten pesymizm rozumiem raczej jako zakwestionowanie powszechnie i bezkrytycznie przyjmowanych wartości, które na ogół bywają mniej lub bardziej zrośnięte ze światem rzeczy i zjawisk. Mówiąc „piękno”, mamy zwykle na uwadze dzieła sztuki lub konkretną panoramę, sylwetkę, twarz…Mówiąc „miłość”, skojarzenia brną w stronę romantycznych spojrzeń, emocjonalnych uścisków, sentymentalnych westchnień. Mądrość z kolei przywodzi na myśl intelektualną sprawność i szeroki zakres wiedzy. Na każdym kroku zauważamy tutaj jakieś mimowolne zrosty tkanki duchowej z materią natury. Nawet tam, gdzie w grę wchodzi czysta esencja kultury, nie jest ona w pełni wyzwolona od świata zjawisk i przedmiotów, wracając do nich jak Odys, przemierzający nieznane światy tylko po to, by wrócić do punktu wyjścia. Pesymizm przełamuje ten zaklęty krąg fatum, uznając w nim nieuchronną śmierć i przegraną – co stwarza zupełnie nową perspektywę widzenia.

Pesymizm wyprowadza nas z salonu wiecznej iluzji: złudzeń, że wszystko umiera – za wyjątkiem mnie samego; że wszystko brnie ku zagładzie – tylko nie mój świat; że przemijalność można oszukać przerzuceniem własnych genów i osobistych osiągnięć w przyszłość. Początkowe wrażenie bywa bolesne – nie pozbawione poczucia pustki i lęku. Ale to jest tak, jak z przeskakiwaniem potoku – trzeba uczynić rozbieg, by całkowicie oderwać się od znajomego brzegu, z ufnością szybując ku nieznanemu. Czas oderwania od ziemi zawsze jest niepewnością: co nas czeka po drugiej stronie? Czy śliski kamień? Czy grząski grunt? Czy może jakaś ciemna czeluść?… Pesymizm uczy oderwania się od tego znajomego brzegu przyzwyczajeń, szablonów, wyobrażeń – przygotowując do skoku w przestrzeń nadziei…