RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2016

Między siatkarzami a …aniołami

18 sie

2016-08_rudbekie-anioł

Żaden kwiat i żaden owoc naszego życia nie może być na ziemi policzony. Jedynie anioły to potrafią…

Z przykrością obserwuję cały wysyp nieprzychylnych komentarzy wobec naszych siatkarzy po wczorajszym meczu. Ostra krytyka płynie tylko dlatego, że o włos ustąpili swoim mocnym rywalom. Dopóty wygrywali, nosili ich na rękach – gdy przegrali, automatycznie stali się „miernotami”, a trener – „nieudacznikiem”, który natychmiast powinien ustąpić…  Mam wrażenie, że jeszcze nie do końca potrafimy patrzeć na sport przez pryzmat PIĘKNA walki (nie tylko tej zewnętrznej), widząc w nim jedynie same punkty i medale. Gdybym mógł to zrobić osobiście, podziękowałbym naszym siatkarzom (z ich trenerem na czele) za dostarczenie sporych emocji i wspaniałego widowiska. No i za bardzo sportowe podejście do walki. Mam też nadzieję, że Stéphane Antiga będzie nadal szkoleniowcem naszej reprezentacji, bo według mnie to nie tylko dobry trener, ale także doskonały psycholog i po prostu sympatyczny gość!

Przy tej okazji znów nachodzą mnie myśli, jak bardzo nasze wysiłki, ambicje i działania nastawione są na wymierną efektywność. Jesteśmy w stanie przyznać wartość tylko tym staraniom, które zwieńczone są jakąś gratyfikacją, które pozostawiają po sobie konkretny ślad. A przecież większość naszej pracy rozpływa się w nieokreśloności. Bywają zawody, których efekt w ogóle nie jest w żaden sposób mierzalny. Bo czy po jakichkolwiek wynikach można określić wartość pedagoga, księdza, lekarza, robotnika czy sprzedawcy? Owszem, można mówić, że ten a ten jest pracowity, że to człowiek z powołania, że potrafi wiele dobrego zrobić – można to nawet podeprzeć jakimiś statystykami. Ale czy w tym wszystkim można zmieścić wartość jego intencji i włożonych wysiłków? A tym samym czy można wartościować człowieka po jakichkolwiek wynikach?

Żaden kwiat i żaden owoc naszego życia nie może być policzony czy skatalogowany, bo widzimy to wszystko jak plątaninę nici z tylnej strony haftu. Na ile ten haft jest piękny i czytelny, może powiedzieć tylko Bóg jeden – i może jeszcze anioły. Bo żaden śmiertelnik nie ma pełnego wglądu w tę materię. I niech tak pozostanie, bo to uczy pokory i ufności. To również powinno skłaniać ku radości wobec wszystkiego, w czym może przejawiać się piękno i dobro. A jedno i drugie widać tam, gdzie jawi się nieograniczony świat ludzkich możliwości i poruszające piękno relacyjności. Jedno i drugie zawarte jest również w sporcie – pod warunkiem, że nie spłaszczymy go do roli przepychanek ku urojonej wielkości, a sportowca nie zredukujemy do maszynki produkującej medale. Prawdziwy kwiat i owoc sportu pozostanie w naszej duszy, nie w żadnej tabeli wyników.