RSS
 

Statyka czy dynamika? Między Duchem a Tradycją…

04 cze
2017_06_Zesłanie_Ducha

Motywy zesłania Ducha Świętego bywały wyrażane bardzo statycznie – u góry: włoski obraz Duccio di Buoninsegna (XIV w.) i wschodnia ikona (na podst. XV w.).  Ale też miewały charakter niezwykle ekspresyjny – u dołu: Tycjan (1545) i El Greco (1600). Na tle obrazu „Zielone Świątki” Piotra Suchodskiego (1884)

Czy tradycja musi pozostawać w opozycji do ożywczego powiewu Ducha? Warto na samym początku wspomnieć, że katolicka myśl teologiczna dosyć ostro oddzielała zwyczaj od tradycji, czasem nawet je sobie przeciwstawiając. Thomas Merton pisał, że zwyczaj jest jak pasożyt, który potrafi tak silnie zespolić się z tradycją, że z czasem przestajemy jedno od drugiego rozróżniać. Zwyczaj czerpie z tradycji soki i tak doskonale potrafi ją udawać, że tamta w końcu całkiem zamiera, ustępując miejsca groteskowemu, częstokroć rygorystycznie traktowanemu formalizmowi. Taki kanon skostniałych zwyczajów w istocie staje się swoistym bałwochwalstwem – kultem rutyny, a jednocześnie zakamuflowaną postacią konformizmu.

W bezrefleksyjnym przestrzeganiu zwyczajów czujemy się bezpiecznie, bo odsuwamy od siebie zarówno egzystencjalne lęki, jak też wygaszamy niepokoje sumienia. Taki stan działa usypiająco wobec duchowej czujności i wrażliwości, w którą każdy został mocą Ducha wyposażony. Prawdziwa tradycja jest otwarta na nowe horyzonty – jest bowiem świadomością przebytej drogi i kryje w sobie pamięć o całym procesie dochodzenia do Prawdy. W ten sposób zachowuje żywą świadomość, że duchowość nie jest stabilnym ołtarzem, ale dynamiczną drogą. Zesłanie Ducha Świętego wpisuje się w tą tradycję, odsłaniając nowy horyzont w świetle konsekwencji tego, co już było, łącząc przeszłość z przyszłością. Czy zatem El Greco i Tycjan lepiej ujęli to zdarzenie, widząc w nim ożywioną dramaturgię? Chyba nie – wyrazili to tylko inaczej, bo przecież to, co się dzieje za sprawą Ducha, nie musi być dynamiczne na zewnątrz, przełamując przede wszystkim wewnętrzne bariery formalizmu.

Formalizm jest martwy i zamknięty na przestrzeń duchowego wzrastania. Żyjąc lękami naruszenia swej stabilności, nie dopuszcza do siebie powiewu Ducha Świętego. Tym samym jest również zatrzaśnięty na drugą osobę – zarówno na Boga, jak i na żywego człowieka, zastępując go figurą totemiczną lub abstrakcyjną. Dlatego też tradycja jest ze swej natury twórcza i ożywiająca, a wszelka niechęć do niej bierze się z owego pasożytowania formy na treści. Chciałbym być jednak dobrze zrozumiany – jeśli chcemy mieć udział we współczesnej Pięćdziesiątnicy, nie musimy walczyć z pięknymi zwyczajami, które nas otaczają. Wystarczy tylko mieć świadomość, że to są tylko drogowskazy. Tradycja jest jak samochód, którym zmierzamy do celu – nie może być jednak celem. Tradycja jest też jak droga, która nie stanowi domu, ale do niego prowadzi, stanowiąc jego żywą obietnicę.

 
 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Duchowość, Tradycja

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Daniel

    8 czerwca 2017 o 11:04

    Trochę inaczej to widzę. Nie sądzę, że tradycja jest otwarta na nowe horyzonty. Jest raczej kulą u nogi. Tradycja jest przecież przekazywaniem treści kultury, czegoś co było przed nami. Kontynuowanie dziedzictwa naszych ojców bez ich oceny czyli przyjęcie ich takimi jakimi są.
    Do oceny zmusza nas Duch Święty ,bez wnikania w to czym on właściwie jest. Zmusza nas do mówienia innymi językami, do przyjrzenia się temu co jest, do zbadania drogi, którą podążamy.

    Dla mnie zwyczaj czy tradycja, to są tożsame pojęcia. Przyznam jednak, że zwyczaj już jest całkowicie bezmyślnym zaślepieniem w powtarzaniu niepotrzebnych nikomu czynności. Jest skrajną odmianą tradycji.
    Tradycja jest ciągłością drogi, którą wybrali nasi przodkowie. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że nie zbłądzili.

    Jeżeli zatrzymamy się i pomyślimy choćby za przyczyną Ducha Świętego, że miejsce do którego doszliśmy nie jest tym jaki chcieliby nasi przodkowie, to wtedy należy cofnąć się do początku drogi i poprawić błędy, które teraz ponosimy.

     
    • ~Beszad

      8 czerwca 2017 o 11:51

      Pozbycie się tradycji jest jak narodowy alzheimer – efekty takiego zabiegu możemy dziś obserwować na Zachodzie. Brak tożsamości skutkuje ustępowaniem na każdym kroku wobec agresywnych formom kultury i religii, napierających z zewnątrz.

      Zgadzam się z Tobą danielu, że drogą Prawdy prowadzi nas Duch Święty – ale trzeba też mieć tutaj na względzie, że On prowadził również naszych przodków. Stąd tradycja jest cennym depozytem, który powinniśmy chronić (nie myląc jej oczywiście z martwym zwyczajem).