RSS
 

W poszukiwaniu źródeł okrucieństwa i wrażliwości

17 cze

PON_w_BieszczadachPolski owczarek nizinny w Bieszczadach (przed 30 laty) - wtedy Góry te były tylko w moich marzeniach. :)

W pewnej biograficznej książce, którą właśnie czytam, natknąłem się na kilka epizodów z codziennego życia Francuzów w latach 20-tych, kiedy to za całkiem zwyczajne uchodziły takie zabawy, jak strzelanie do przywiązanego gołębia, rzucanie kamieniami do kaczek na wodzie, pławienie kury w rzece, czy ściganie autem królika aż do jego rozjechania. Miało to miejsce kilkadziesiąt lat temu – w kraju, który szczycił się być wzorcem światowej kultury i subtelnej wrażliwości. Nie chcę przez to deprecjonować Francuzów, bo takie odniesienie do zwierząt znaleźlibyśmy też wówczas w innych częściach Europy. Chodzi mi tutaj o coś innego: na ile od tamtego czasu zmienił się nasz poziom wrażliwości? Skąd bierze się w człowieku okrucieństwo i jak rodzi się wrażliwość?

Bestialstwo nazistów przypisujemy obłąkanej ideologii i bezwzględnemu wychowaniu. Gdybyśmy jednak cofnęli się kilka wieków wstecz, ujrzelibyśmy rozbawioną gawiedź podążającą za skazańcem, narzędzia tortur czy publiczne pręgierze, które należały do wyposażenia każdego większego miasta, okrutne zabawy dzieci czerpiących przyjemność z wymyślnego znęcania się nad zwierzętami. Zapewne również dzisiaj tu i ówdzie pojawia się okrucieństwo – nie znajduje ono jednak powszechnej akceptacji, więc musi się ukrywać. Czasem jest ono bardziej widoczne, gdy dochodzi do zderzenia kultur. Szokuje nas i oburza stosunek Chińczyków do psów, Hiszpanów do byków, a Norwegów do wielorybów (może i Polakom można by coś przypisać?) Co więc sprawia, że wrażliwość wobec otaczających nas istot w pewnych warunkach rośnie, w innych zatrzymując się na poziomie ich urzeczowienia?

W dzisiejszym świecie  najbardziej szokuje nas bestialstwo islamistów. Wzbiera w nas gniew, gdy widzimy zbrodnicze egzekucje i zamachy wymierzone w przypadkowych ludzi. Ale oburzenie czujemy również wobec legislacyjnego okrucieństwa u naszych sąsiadów, gdzie w imię prawa z byle powodu odbiera się dzieci, przekazując je do rodzin obcych językowo, kulturowo i religijnie, nie patrząc na cierpienie, jakie wyrządza się tym bezbronnym istotom i ich rodzicom. Celowo zestawiłem tutaj te dwie różne formy przemocy, by uzmysłowić, że to, co szokuje nas, Polaków, wcale nie musi oburzać Niemców czy Szwedów. Jak więc rodzi się w nas wrażliwość i czy jest to proces powszechnie postępujący? Czy działa tu wyłącznie kulturowo kształtowana empatia, czy też większą rolę odgrywa system indywidualnie przyjętych wartości? Co sprawia, że dostrzegamy w kimś osobę, a w zwierzęciu istotę godną szacunku?

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Etyka, Psychologia

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Daniel

    18 czerwca 2017 o 09:04

    Gdy cofniemy się kilka tysięcy lat wstecz, to zabijanie upolowanego zwierzęcia uchodziło za normalność porównywalną z obieraniem ziemniaków. Aby go zjeść trzeba było go najpierw zabić, wypatroszyć i upiec. Wszystko co nadawało się do zjedzenia musiało być użyte instrumentalnie bez nadawania cech budzących wrażliwość. Była to konieczność do przetrwania stosowna do warunków środowiskowych. Dopiero w ostatnich wiekach człowiek zaczął zjadać przetworzony pokarm nie mając bezpośredniego kontaktu z procesem jego przygotowania. Można już było postrzegać zwierzęta nie tylko jako pokarm i uwrażliwić się na ich los. To wyraźna zmiana kulturalna, która weszła do naszej tradycji.

    To warunki środowiskowe wymuszają walkę o przetrwanie, w której śmierć jest wpisana w naturalną konieczność bytowania. Jednostki zabijane musiały być wyjałowione z cech budzących wrażliwość. To nie tylko zwierzęta znalazły się poza granicą wrażliwości, ale także obcy człowiek z odmienną kulturą postrzegany jest jako zagrożenie dla własnego bytu. Zabijanie wpisane jest więc w kulturę narodu zatopionego w wartościach gdzie kara śmierci jest prawem stosowanym. Wystarczy tylko przyjrzeć się Palestynie, gdzie stykają się dwie kultury stosujące karę śmierci.

    Tam gdzie życie nie jest wartością, tak wrażliwość kończy się tylko na własnym klanie.

     
    • ~Beszad

      18 czerwca 2017 o 17:02

      Nawiązując do tego, co piszesz, Danielu, przypomniało mi się, że dawniej ludzie nie nadawali imion zwierzętom, które były hodowane na ubój – bo imię sprawiało, że obdarzaliśmy tę żywą istotę jakimś pierwiastkiem osobowym. Masz rację, uwrażliwienie zaczęło się z chwilą, gdy nie musieliśmy już zabijać dla przetrwania – choć proces był długi i przejawy rzeczowego traktowania zwierząt obserwować możemy po dziś dzień.