RSS
 

Anatomia gniewu

16 gru

2017_12_WSCHÓD_Słońca„Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” Tutaj akurat mamy WSCHÓD słońca w Ustrzykach nad Gromadzyniem…

Czym jest gniew? Kiedy się w nas rodzi i skąd się bierze? Czy zawsze bywa siłą niszczycielską? Dalajlama utrzymuje, że istnieje gniew wolny od destrukcji – np. wtedy, gdy staje się reakcją na zło*. Podobnie pisał Paweł Apostoł w Liście do Efezjan: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! (Ef 4,26). Słowo gniew w Biblii pojawia się w 375 miejscach – często w aspekcie „gniewu Bożego”, a przecież Bóg, który jest Miłością, nie może przejawiać gniewu w powszechnym rozumieniu tego pojęcia. U Chrystusa spotykamy tzw. „święty gniew” – gdy dobro zamieniano na hipokryzję (Jezus używał wtedy sformułowań: „plemię żmijowe”, „groby pobielane”), gdy kupczono świętością (wtedy uciekł się nawet do rękoczynu przepędzenia kupców ze świątyni), a także gdy pokusa przemawiała przez najbliższych (ostre słowa skierowane do Piotra). Za każdym razem była to reakcja na zło – nie przejawiał gniewu tylko wobec zła skierowanego przeciw Jego osobie. Ale zło nie potrafiło zadać ciosu ostatecznego, za każdym razem trafiając w pustkę. Tylko odpowiedź złem na zło jest w stanie sprawić, że zyskuje ono moc. Wróćmy jednak do samego gniewu.

Dalajlama wyraźnie odróżnia gniew od nienawiści. Gniew jest tylko formą odpowiedzi, która staje się uprawniona tam, gdzie nie ma innej możliwości przeciwstawienia się złu. Co prawda w lamaizmie panuje powiedzenie, że jeden akt gniewu może zniweczyć efekt całych eonów pracy nad sobą – ale gdy gniew jest zwrócony przeciwko złu i pozbawiony jest nienawiści, wtedy staje się czysty i wolny od siły destrukcyjnej. Takie stanowisko Dalajlamy odzwierciedlają również słowa: „Jeżeli mówimy o spokoju umysłu, nie powinniśmy go mylić ze stanem całkowitej niewrażliwości, apatii i braku jakichkolwiek uczuć – z wewnętrzną pustką.” Dopiero wtedy, gdy nie negujemy swej natury, akceptując również emocjonalność, stajemy się w pełni sobą, mogąc wejść w najgłębsze pokłady duszy, której korzenie wrastają w Boga. Odwrotnie jest z zanurzeniem się w nienawiści, kiedy to człowiek porzuca samego siebie, aby tylko zadać cierpienie innemu. Rozbijamy wtedy tę przezroczystą szybę, przez którą widać twarz Innego i która wpuszcza do wnętrza Światło. Człowiek zamienia wówczas okno duszy na jej krzywe zwierciadło, które nie tylko odbija napotkane zło, ale je pomnaża, jeszcze bardziej zniekształcając obraz rzeczywistości.

Gdy zapytano Dalajlamę o reakcję Tybetańczyków na chińską przemoc, odpowiedział: „Nawet jeśli po naszej stronie zaistnieje gniew, kontrolujemy go i staramy się czynić to uczucie mniej intensywnym, rozwijając współczucie do Chińczyków.” Badhisattwa w buddyzmie to ktoś, kto wyznaje określone wartości i zasady, a kiedy jest to konieczne, podejmuje stanowcze działania w ich obronie. To jednocześnie ktoś, kto zobowiązał się zwalczać zło w umysłach wszystkich czujących istot. Jeżeli więc narzędziem takiej postawy staje się gniew, jest on wolny od zła i całkowicie uprawniony. Jak w innym miejscu mówił Dalajlama: „należy przyjmować zdecydowaną postawę wobec osoby, która cię krzywdzi – jeśli przejdziesz nad tą sytuacją do porządku dziennego, ta osoba będzie ponawiać działania negatywne, co w przyszłości stanie się zgubne dla niej samej.” Nie wszystkie nurty buddyzmu propagują taką postawę – z pewnością ten tybetański jest tu bardzo bliski chrześcijaństwu. A tych punktów zbieżnych jest znacznie więcej, nad czym może innym razem warto się nieco głębiej pochylić.

 

 

*  „Uzdrawianie gniewu”, Wyd. Rebis, Poznań 2001); wszystkie przytoczone tu cytaty Dalajlamy pochodzą z tego źródła.

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Psychologia, Religie, Życie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Daniel

    21 stycznia 2018 o 15:20

    Bardzo dobry artykuł. Pod wszystkim mogę się podpisać. Mam jednak wątpliwości co do powiązania tybetańskich postaw z chrześcijaństwem, które gdzieś zagubiło się w wartościach nauczanych przez Jezusa.
    Grzech jest emocją, a ta wynika z natury ludzkiej. Ciało ludzkie napełnione są hormonami i ich działanie może być tak silne, że mogą wyłączyć świadomość czynienia zła.
    Tym samym gniew jest wybaczalny. Jest grzechem, który można odpokutować.
    Natomiast nienawiść jest świadomym działaniem popełnienia grzechu, wręcz cynicznym przeciwieństwem miłości. Za nienawiść Bóg Dekalogu wymierza karę i to dożywotnią.

     
  2. ~Magda

    19 grudnia 2017 o 13:16

    Trudne jest kontrolowanie gniewu w taki sposób, aby nie przeradzał się we wrogie odczucia do osoby czy też osób.

     
    • ~Beszad

      19 grudnia 2017 o 21:49

      Zapewne masz rację, Magdo – gdy już gniew zaistnieje, staje się często jak pożar, który trudno opanować. Dlatego trzeba z nim postępować jak z ogniem: najważniejsza jest profilaktyka – czyli o co następuje przed ewentualnym wybuchem gniewu.

      Chodzi o ćwiczenie się w empatii, wchodzeniu w skórę każdego człowieka – również tego, który budzi nasze skrajnie negatywne uczucia. Dlaczego taki jest? Co przechodził w przeszłości i co może czuć w tej chwili?

      Gdy się w takich medytacjach ćwiczymy, z chwilą konfliktu łatwiej jest opanować swój gniew, przekierowując go na ocenę postawy, a nie na samego człowieka.