RSS
 

Afirmacja w miejsce marzeń…

01 sty

2018_01_AFIRMACJAMini-ikonki na szkle – św. Borysa i Gleba oraz archaniołów Gabriela i Michała, na tle Ustrzyk Dolnych

Afirmacja sprawia, że małe staje się duże, z pozornej brzydoty wyłania się piękno, z prostoty – mądrość, z szarej codzienności – dobro itd. To wspaniałe lekarstwo na większość naszych bolączek – gdybyż tylko człowiek chciał częściej po nie sięgać… Minął Sylwester. Ludzie składają sobie życzenia, podejmują postanowienia, dokonują przeglądu minionego roku. Często patrzą w przeszłość z poczuciem jakiejś straty, a w przyszłość – z różnymi lękami, zwracając się ku nowym marzeniom…

Jednak marzenia bywają wizualną sublimacją oczekiwań, przez co stają się przeciwnością duchowych pragnień – zatopionych w ufności i otwartości na nieznane. Czyste pragnienie przepełnia afirmacja wszystkiego, co przynosi czas. Między marzeniem a pragnieniem jest taka sama przepaść, jak między optymizmem a nadzieją… Dopiero gdy frustracje (skierowane ku przeszłości) i oczekiwania (wybiegające ku przyszłości) rozpłyną się w afirmacji, staję się człowiekiem prawdziwie wolnym i szczęśliwym.

Po co dążyć do otaczania się nowymi przedmiotami, skoro mogę rzeczom starym nadać wartość szczególną? Po co szukać spełnienia w całkiem nowych relacjach, jeśli relacje obecne mogą się stać kopalnią diamentów? Po co rozglądać się za nowym zajęciem, skoro powszednim obowiązkom mogę nadać nowy sens? Po co szukać wrażeń w nowych miejscach, kiedy zwyczajne otoczenie i prozaiczna sytuacja może w każdej chwili odsłonić oblicze zaskakujące i fascynujące?…

 
Komentarze (18)

Napisane przez w kategorii Aksjologia, Życie

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Beszad

    21 stycznia 2018 o 17:29

    UWAGA! Onet zamyka domenę blog.pl, więc cały ten blog z 13-letnim archiwum wpisów i komentarzy za tydzień odejdzie w niebyt. Wszystkim więc dziękuję za obecność – szczególnie tym, którzy tu regularnie zaglądali i swe ślady pozostawili (nawet gdy znikną, pozostaną w moich myślach i w sercu).

     
  2. ~Daniel

    21 stycznia 2018 o 16:24

    Aby małe stajo się dużym, brzydota pięknem, a z prostoty wyłoniła się mądrość, to dobry kierunek drogi na ten rok i tego życzę Tobie, Adamie. Taką drogę też sam obrałem i podążam małymi, brzydkimi, prostymi ścieżkami, ale w mądrym harmonijnym porządku choć mogącym sprawiać ból dla niektórych. Afirmacja nie jest więc dla mnie na pierwszym miejscu, bo uwarunkowana jest ważnością podmiotową.

     
    • ~Beszad

      21 stycznia 2018 o 17:25

      Afirmacja nie powinna być nigdy celem, tylko środkiem, Danielu – więc i dla mnie nie jest na miejscu pierwszym. :)

      Niestety Onet zamyka blog.pl, więc wszystkie tutejsze wpisy za miesiąc odejdą w niebyt. Koniec blogowej afirmacji. ;) Trochę tylko szkoda tych 13 lat pisania.

       
      • ~Daniel

        21 stycznia 2018 o 18:06

        Nie rozumiem. Sam zamykasz?

         
        • ~Daniel

          21 stycznia 2018 o 18:07

          Teraz doczytałem. To skopiować go i umieścić gdzie indziej.

           
          • ~Beszad

            21 stycznia 2018 o 20:44

            Za dużo roboty, żeby to robić ręcznie. A Onet nie ułatwił życia i nie dał możliwości automatycznego przeniesienia (chyba, że się wykupi komercyjną domenę). Od dawna podejrzewałem, ze wszystko co jest darmowe, kończy się wpuszczeniem w płatny kanał.

             
            • ~Daniel

              28 stycznia 2018 o 10:38

              Twoja formuła bloga w zasadzie nie wymaga kopiowania, tylko kontynuowania. Czyli refleksja i dyskusja nad nią. Rzadko wraca się do starych treści, bo życie przyspieszyło, wręcz galopuje. Nie ma czasu na nic …
              Proponuję rozważyć założenie bloga na platformie Googli (blogspot.com). Przynajmniej jest bez reklam.

               
              • ~Beszad

                29 stycznia 2018 o 10:26

                Dziękuję Danielu, ja również doszedłem do tego wniosku. Pogodziłem się z unicestwieniem całego dotychczasowego zapisu. Ale na blogowanie już nie mam wielkiej ochoty. Czasem napiszę coś na FB, to wystarczy – resztę notuję w swych nieodłącznych notesach (ołówek jednak okazał się trwalszy od elektroniki). ;)

                 
                • ~Piotr

                  1 lutego 2018 o 18:30

                  onet przedłużył okres do śmierci domeny do 28.02.

                  Niemniej chciałem rzec, że blog był – dla mnie pewną wyspą w internecie, gdzie autentycznie można było wypocząć, nie było tu agresji. Miałeś ten dar Beszadzie dotykania tematów, bez „gniewnej polemiki”, bez politykowania na blogu, naprawdę spokojnie się go czytało i ten spokój był na wagę złota. W przestrzeni publicznej „medialnej” z reguły tego spokoju już nie ma. Dlatego sobie ten blog ceniłem, cenię. Szkoda że zniknie, bo jest naprawdę wartościowy. Nie komentowałem twych notek często, ale tylko dlatego gdyż niczym sensownym bym ich nie wzbogacił, niemoc twórcza mnie dotyka od dawna. Ale dzięki Beszadzie, że chciało ci się pisać, potrafiłeś nieraz podbudować, zmusić do refleksji -za to wielkie dzięki. To tyle – Pozdrawiam i wszystkiego dobrego ci życzę.
                  Życzyłbym sobie gdybyś kiedyś wydał książkę z tego typu refleksjami, ceniłbym sobie ją chyba bardziej nawet niż te które wydałeś. Czytałem książki :)

                   
                  • ~Beszad

                    2 lutego 2018 o 13:12

                    Bardzo Ci dziękuję, Piotrze. To dla mnie największy komplement, bo celem było stworzenie miejsca wolnego od zgiełku – również tego emocjonalnego. To również dzięki Tobie był tu możliwy prawdziwy DIALOG, czyli wzajemne podążanie za swymi myślami (a nie okładanie się argumentami i osądami)…

                    Zwykle nasze myśli są jednak skazane na ulotność. Może to zniknięcie bloga też będzie jakimś znakiem, że wypowiedziane słowo winno żyć w głębi nas, nie na ekranie czy papierze… Serdecznie Cię pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję Ci za Twoją obecność.

                     
                    • ~Piotr

                      3 lutego 2018 o 00:46

                      W pierwszej chwili, nie zrozumiałem tego. I powiedziałem sobie jak to? Wartościowe rzeczy powinno się raczej zachowywać. Ale potem doszło to do mnie. Otóż druk się starzeje, jest narażony na zrutynnienie, przebrzmianie, w kontekście innych czasów nabiera innego znaczenia, czasem nie zawsze do nich pasuje. Formuła refleksji na blogu, albo raczej wszelkiej refleksji w chwili aktualnej, rzeczywiście w porównaniu z drukiem, ma więcej sensu. To jakiś znak czasu, pewna świeżość, do starych notek najczęściej się nie wraca. To jak kropla refleksji w czasie swoich dni – być może najbardziej ożywcza właśnie w tym swoim dniu, w rytmie jaki nas spotyka. Dlatego Adamie chyba zrozumiałem co chciałeś powiedzieć. A zachowanie słowa w sobie, w środku, a nie na ekranie czy papierze, można by rzec, że to jego przeznaczenie, najbardziej naturalne i najmniej narażone na nasze spaczenie. To przeznaczenie słowa gdzie jest ono najbardziej bezpieczne, nie narażone tak na wiatry emocji, jakąś pozbawioną granic analityczną racjonalizację, rozkład, dekonstrukcję czy nawet instrumentalne -traktowanie. To najczęściej spotyka słowo drukowane – utrwalone. Więc w pełni rozumiem.

                       
                    • ~Beszad

                      3 lutego 2018 o 12:50

                      Pięknie to wyraziłeś, Piotrze: „zachowanie słowa w sobie, w środku, a nie na ekranie czy papierze, można by rzec, że to jego przeznaczenie, najbardziej naturalne i najmniej narażone na nasze spaczenie. To przeznaczenie słowa gdzie jest ono najbardziej bezpieczne, nie narażone tak na wiatry emocji, jakąś pozbawioną granic analityczną racjonalizację, rozkład, dekonstrukcję czy nawet instrumentalne -traktowanie. To najczęściej spotyka słowo drukowane – utrwalone.”

                       
  3. ~Piotr

    5 stycznia 2018 o 22:44

    Też bym chętnie napisał jakieś życzenia, które by nie były na jedno kopyto, powielane przez wszystkich i chyba się poddam nie mam kreatywnej głowy ostatnio, więc rzekłbym Najlepszego, dobrego roku, do tego kopyta dodam wyszlifowanych kopalnianych diamentów (tych relacji odświeżonych), którymi jesteś otoczony, żeby czas ich nie przysypał i żeby chciało się odświeżać je, zawsze znajdywać dla nich czas. I chwili zadumy, żeby było o czym rozmawiać z diamentami, synami?, córkami?, rodziną czy kogo tam jeszcze masz. I – czasem świętego spokoju i czasu też dla ciebie, żeby nie przeginać z życiem towarzyskim- równowaga też musi być, ale żeby posuchy było jak najmniej. I dzięki za posta, odżylem trochę dzięki niemu. Uświadomiłem sobie że studnię mam wykopaną – tylko nalać wody i czerpać – popijajmy ;) – zdrówka, zdrowiejmy. – kończę żeby nie zapaplać wody :)

     
    • ~Beszad

      7 stycznia 2018 o 15:34

      Dziękuję, Piotrze – a jednak wyszły Ci życzenia na wskroś oryginalne, :) no i warte przemyślenia. Relacje porównane do szlifowania diamentów – to bardzo piękne odniesienie. Tak, niektóre są trudne, jak trudne bywa takie szlifowanie – ale warto. I nie tyle tu chodzi o szlifowanie innych, ale samego siebie, bo tylko w moim/Twoim wnętrzu jest klucz do tej szlifierki. ;) Wzajemnie, Piotrze – samej kreatywnej obecności na ten rok Ci życzę!

       
  4. ~Magda

    1 stycznia 2018 o 17:53

    Bardzo potrzebowałam to usłyszeć.
    Pozdrawiam serdecznie i noworocznie.

     
    • ~Beszad

      3 stycznia 2018 o 08:55

      O, to bardzo miłe i budujące. :) Pozdrawiam równie serdecznie!

       
  5. ~nasumi

    1 stycznia 2018 o 14:29

    Życzę z Nowym, czego i Tobie tam trzeba od już, w tym również Opieki Nieba+

     
    • ~Beszad

      3 stycznia 2018 o 08:54

      Dziękuję, Nasumi – i z wzajemnością życzę Ci błogosławieństwa, bo jeśli ono jest, o nic więcej martwić się nie trzeba. :)